|
Widzę panowie, że zapomnieliśmy kto w zeszłym sezonie zdobył mistrza i pod czyją wodzą... Lech miał wtedy mocniejszą ekipę od Wisły,Maaskant przejął fatalnie grającą drużynę po Kasperczaku, a w dodatku lepsza część składu odeszła zimą. Mimo to, on zdobył mistrza co wydawało się nieprawdopodobne. Nawet obawiano się w przerwie zimowej, że przy spłaszczonej tabeli Wisełka może nie zmieścić się w... pierwszej połowie tabeli. Nie pamiętacie tego? Ja pamiętam.
Pamiętam także, że Wisła rok temu zrobiła bardzo dobre transfery za małe pieniądze tym razem za sprawą Stana Valxa. Pamiętam, że wszyscy po roku się bali czy Maaskant będzie chciał przedłużyć kontrakt z klubem, bo nikt nie chciał wypuszczać go z rąk. A czy chcecie tego czy nie, nie prędko nadejdą czasy, kiedy będziemy mogli pozyskać polskich zawodników pokroju Kosowskiego, Żurawskiego, Głowackiego itd. Przypomnę tylko, że bardzo tanio można było pozyskać zawodników, bo kluby polskie sprzedawały wtedy "by żyć". Nie prędko też nadejdą czasy kiedy będą to tak dobrze spożytkowane pieniądze jak wtedy. Rok temu zysków z transferów mieliśmy bagatela 24mln złotych! Gdzie poszły te pieniądze? Akademii jak nie było tak nie ma. Obrony jak nie było tak nie ma...
A Maaskant nie wejdzie na boisku jako obrońca, bo sam nie był także zbyt dobrym piłkarzem. Nie chce być tu adwokatem trenera, ale staram się myśleć pozytywnie, bo problem numer jeden na pewno nie tkwi w osobie trenera. A jak było ze Skorżą? Facet zdobył dla nas 2 mistrzostwa, a pół roku później został wyrzucony na zbity pysk, choć był uważany wtedy za najzdolniejszego trenera młodego pokolenia. Teraz trenuje w... Legii, gdzie ma naprawdę dobre warunki pracy i efekty rzecz jasna były kwestią czasu.
Musimy też zrozumieć, że co roku mistrzostwa zdobywać nie będziemy, bo to nie czasy w których uciekliśmy peletonowi na kilka kilometrów. Nie wykorzystaliśmy wielu kolejnych szans ucieczki (czyt. Liga Mistrzów), więc teraz musimy pojąć w końcu, że Olympique Lyonem nie będziemy i nie będziemy zdobywać 7 razy z rzędu mistrza. Stawka się wyrównała, więc dajmy spokój Maaskantowi i spróbujmy zrozumieć specyfikę pracy trenera w Wiśle Kraków (a nie jest ona łatwa). Inną kwestią jest fakt, że na grę Wisły patrzeć nie idzie i nie dziwię się rozgoryczonym bo sam do nich należę. Jednak naszym prezesem jest Basałaj, a nie Perez, więc zapewne w najbliższym czasie nasza obrona pozostanie kupą gów*a. Prostymi słowami... nie oczekujmy zbyt wiele...
Ostatnio edytowane przez Skiendziel : 31.10.2011 o godz. 11:22.
|