tofik napisał(a):

|
Warto jednak przypomnieć jak grała w lidze Amica będąc uwikłana w fazę grupową LE. Może mamy odrobinę większy potencjał, ale jednak nadal to nie to, by nie potracić punktów. Dla mnie powód jest prosty o czym pisałem. Żeby dobrze grać na kilku frontach trzeba umieć grać w piłkę. My nie gramy w piłkę, my się szarpiemy akcja za akcję. Nie umiemy zdominować przeciwnika, zmusić go do biegania, utrzymać się przy futbolówce gdy drużyna przeciwna atakuje pressingiem. To nas zmusza do wkładania w każdy mecz podwójnej ilości sił.
|
Dokładnie tak jak napisałeś.
Na murawie trzeba myśleć, a tego wczoraj bardzo zabrakło. Tak jak do 30 m mogli klepać, tak samo powinni starać się wykańczać akcje rozcinając obronę krótkimi podaniami. Tymczasem widzieliśmy dziesiątki nonsensownych wrzutek.
Wisła jak dotąd wygrywa jako "suma swobodnych wektorów", a nie jako kolektyw (za wyjątkiem meczu z Lechem). Tak jak napisał tofik, gra szarpana wymaga podwójnego wysiłku, my biegamy zamiast odwrotnie. Sztuka kreacji i mądry atak pozycyjny to kluczowe elementy współczesnej piłki nożnej. Jak ktoś tego nie rozumie, to nie ma co marzyć o trofeach.