|
Tez mnie wielce irytuje styl w jakim gramy ostatnie kilka meczy, ale Maaskant sie u mnie broni.
Chłop ustawiał drużynę pod grę z Meleksem i Sobolem w środku i z Małym na skrzydle, a teraz musi grać na 3 frontach pełne mecze z inwalidą Gargułą, człowiekiem zagadką Jirsakiem, a na skrzydłach z beznadziejnym Kirmem i Ilievem, który wytrzymuje 60 minut grania. I mimo tego wielki Lech (który skupia się tylko na e-klasie) ma tyle samo punktów co my, a Legia w formie X-lecia 'odskoczyła' nam na jeden punkt (plus zaległy mecz, który wcale nie równa się z 3 punktami. Ba, nawet nie jest gwarantem jednego punktu). W PP gramy bardzo przeciętnie, ale czy 1/16 i 1/8 nie jest fazą w której trzeba wygrać jak najmniejszym nakładem sił? Plus - gdzie wina trenera, że Boguski czy Jirsak nie potrafią wykorzystać 100% sytuacji - oboje są na tyle starzy, że on już ich tego nie nauczy.
Ostatnia sprawa, czyli europejskie puchary - w LM 5 wygranych na 6 meczów, zabrakło 3 minut, życie. W LE daliśmy konkretnie ciała z Odense, ten mecz się tak nie powinien skończyć i tyle. Twente jest poza naszym zasięgiem.
Wywalać go teraz było by dla mnie idiotyzmem. Dajmy mu skończyć ten sezon, niech pokaże jak ma wyglądać jego Wisła na wiosnę, w składzie z Meleksem, Małym, Sobolem, Jovanoviciem, gdzie Biton, Iliev, Kirm czy Jaliens nie muszą rozgrywać wszystkich spotkań. Gdzie Garguła będzie stałym bywalcem meczów Młodej Wisły.
Jeśli nie zdobędzie mistrza, auf wiedersehen.
Bo tak szczerze mówiąc, poważnie ktoś spodziewa się fajnej (naprawdę fajnej) gry z playmakerem Gargułą, zagubionym Nunezem, podstarzałymi holendrami na obronie i dwójką herosów na lewej obronie?
|