|
Jak większość na tym forum akceptowałem Maaskanta. Pamiętam jak w zeszłym roku próbował scementować szatnię, szukał najlepszego ustawienia na bosiku.
I jak wszyscy uważałem że trenerowi należy dać czas.
Oczywiście czas mijał i niestety ale gra Wisły się nie poprawiała. Każdy widzaiał że Maaskant nie ma pomysłu na gre. Nie wie jak wzmacniać drużynę aby było lepiej.
I nagle po meczu z Fulham w Krakowie mnie oświeciło.
Ogladając pomeczowy wywiad na Polsat Sport z Martinem Jol-em zobaczyłem jak się zachowuje dobry trener.
Martin Jol nie patyczkował się ze swoją drużyną, powiedział wprost co robili dobrze pochwalił, po czym z pełną pogardą dla swoich zawodników ocenił cały mecz. Z faceta aż kipiało i czuło się szacunek. Widać było że u niego na treningach nie ma opier***dalania. Nie ma jakiś frajerskich odpraw i motywowania. Jest zwykła ciężka praca i albo się nadajesz, grasz, biegasz, wykonujesz polecenia taktyczne , albo wypadasz z klubu.
W czasie krótkiego 10 mniutowego wywiadu było widać że Martin Jol to nie jest kolega i przyjaciel piłkarzy.
On wymaga , on opier**dala i jeżeli nie masz umiejętności , jesteś za słaby to nigdy nie będzie cię bronił a po prostu cię najpierw posadzi na ławce a potem wyrzuci z klubu.
Póżniej wypowiadał się Maaskant. Już nie było charyzmy, już nie było pewności siebie. Mozna było wręcz odnieś wrażenie że wyszedł jakiś laluś który cieszy się że fuksem wygrał.
Maaskant układa się z zawodnikami, jest ich kolegą, przyjacielem i nie chce im zrobić krzywdy.
A prawda jest taka że Maaskant powinien nakreślić taktykę i wymagać.
Jak nie dajesz rady to wypadasz.
Dlatego dla mnie trener powinien zostać zmieniony. Maaskant się dopiero wszystkiego uczy. Każdy widział jak w meczu na Cyprze trener przeciwnika żył meczem, jak krzyczał na swoich zawodników i czego wymagał.
Tymczasem Maaskant nigdy się tak nie zachowywał.
Zachowywał się tylko raz - w meczu wyjazdowym w Poznaniu. Ale ja odniosłem wrażenie że robił to tylko dlatego bo zobaczył to na Cyprze.
PETRESCU to też był wariat na łace rezerwowych. On doskonale rozumiał o co w piłce i trenerce chodzi.
A MAASKANT po prostu się wszystkiego uczy. A Wisła nie jest miejscem na naukę. Tutaj trzeba przyjść i trenować.
Tymczasem Maaskant najpierw szukał stylu gry, drużyna miała być przestawiona z 4-4-2 na jakieś dziwne 4-2-3-1 mimo że nie miał do tego zawodników. Maaskant miał drużynę czegoś nauczyć. A dziś mamy to co mamy. My nie potrafimy zaatakować. Więc gdzie postem w grze. Gdzie my mamy rozwój. Wisła się cofa. A trener nie wie co robi.
A z polską piłką rzeczywiście jest źle. Mecz Legii z Szachtarem Donieck to była katastrofa. Teraz oglądam Szachtara w Lidze Mistrzów i to też jest katastrofa. To daje odpowiedź, jak daleko wam do poziomu Interu Mediolan czy Bayernu. Ta odległość bardzo mnie martwi -- Leo Beenhakker
|