Greebo napisał(a):

|
Jakie to ma znaczenie ze Wasiluk wpadł na bramkarza dopiero po nieudanym piąstkowaniu? Bo jak dla mnie w kwestii faulu żadna. Tak jak w każdym innym sektorze boiska - jeśli nawet zawodnik zdarzy odegrać piłkę a rywal dopiero potem na niego wpadnie uniemożliwiając czy utrudniając mu dalsza grę to jest faul i tyle.
|
Takie starcie należy potraktować jak wyskok do główki. Pawłowski wygrał pojedynek w powietrzu, tylko że przy wyskoku doszło do zderzenia. Na ogół takich starć się nie gwiżdże. Gdyby bramkarz Lechii miał piłkę w rękach, to byłoby coś innego. A tak jego własny zawodnik wybił mu piłkę, a Wasiliuk dodatkowo go przygniótł.
Szprotson: dobiję cię. jak ktoś obok mnie pali, to JA wołam stewarda (jak upomnienia nie działają). Niektórzy po prostu nie rozumieją, że papieros śmierdzi, a mnie od tego baniak na@$#%a. Jeden dymek tobie ratuje nerwy, sąsiadowi być może psuje wieczór. Swoją drogą - przecież na trybunie ultraskiej nikt tego nie sprawdza, prawda?
Owszem, sentyment do starego stadionu był. Ja np. lubiłem Bramę Brandenburską - zawsze mi się podobała, od czasów gdy jako mały szczyl chodziłem do Parku Jordana. Ale warunki były po prostu bydlęce.
Człowiek się postarzał, przyzwyczaił do pewnego standardu i chyba dobrze, że można oglądać mecze w cywilizowanych warunkach. A jak ktoś chce starych klimatów, idzie za bramkę.