farben napisał(a):

Nie mógł być Kaziu, więc jest... Kaziuflynn. Robert Maaskant rozbawiony pracą polskich urzędów
http://krakow.naszemiasto.pl/artykul...fca36939,1,3,5
Niby śmieszne, ale naprawdę przerażające. Urzędnik decyduje, jakie ktoś ma dać imię swojemu dziecku. Dla Maaskanta wizyta w USC na Lubelskiej to musiała być wizyta w innym świecie. Więc ma nasz trener dzieciaka Kaziuflynna.
|
Rzeczywiście była to wizyta w innym świecie. W świecie gdzie szanuję się tradycje i język ojczysty, a nadawanie dziecku imienia nie traktuje sie jako zabawę.
http://www.rjp.pan.pl/index.php?opti...=611&Itemid=58
Cytat:
|
Imiona należą do kultury narodowej, choć pochodzą z różnych stron świata. Znaczna ich część została przyswojona przez język polski w wiekach średnich i późniejszych, co spowodowało, że stały się wyznacznikiem narodowości ich nosicieli. Przez związek podstawowego zasobu imion używanych w Polsce z tradycją chrześcijańską należą one do zbioru imion używanych w wielu krajach Europy i świata. Szukając imienia dla dziecka, należy się starać o pogodzenie wolnego wyboru z tradycją i tendencjami uniwersalnymi.
|
Urzędnik o niczym nie decyduje, stosuje się tylko do zapisów prawnych (Ustawa o Prawo o aktach stanu cywilnego)
Cytat:
|
Art. 50. 1. Kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia niepozwalającego odróżnić płci dziecka.
|
Maaskant zamiast opowiadać banialuki powinien zrozumieć, że jest w Polsce i obowiązuje tu polskie prawo. Zapewne chciałby, aby Polak mieszkający w Holandii stosował sie do prawa holenderskiego, czyż nie ?