Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17308
Stary 28.10.2011, 16:59
Sartre napisał(a):Wyświetl post
Z jednej strony ja, jak chyba większość polskich kibiców, nie lubię jak sędzia gwiżdże o byle co. Z drugiej strony można sobie zadać pytanie - czy pobłażliwość sędziowska przy faulach nie obniża atrakcyjności naszej ligi dla solidnych piłkarzy zza granicy? To już jest któryś z kolei wywiad, w którym piłkarz który wcześniej grał w zachodniej (lub latynoamerykańskiej) lidze się na to uskarża. I to dla mnie nie jest wina piłkarzy, którzy po prostu robią to, co daje najlepsze efekty, bo dla nich najważniejsze to wygrać mecz - to jest wina sędziów, że na za dużo pozwalają.
Ciekawy wątek podjąłeś.

Otóż wg. mnie najgorszym elementem w sędziowaniu w naszej ekstraklasie jest brak konsekwencji i jednolitego podejścia do oceny zdarzeń na boisku.

W naszej lidze, jeśli chodzi o sposób sędziowania, mamy do czynienia z modelem szkocko-brazylijskim. Czyli pomieszanie z poplątaniem.

Z jednej strony każdy stały fragment przypomina grę w rugby w młynie: wszystkie chwyty, włącznie z palcem Arboledy, są dozwolone. Z drugiej strony - sędzia gwiżdże takie karne, jak w meczu Pasów z Podbeskidziem. Radomski walczy w powietrzu z zawodnikiem Podbeskidzia, dotyka go lekko i sędzia wskazuje na wapno.

Z jednej strony sędziowie gwiżdżą notorycznie wolne za "padalino" w pobliżu pola karnego, szczególnie z boku boiska. Z drugiej: oszczędza się notorycznie skrobiących po Achillesach Borysiuka czy Barana.

Z jednej strony stara się dyktować każdy faul przeciwko Radovicowi, Stilicowi czy Meliksonowi. Z drugiej - faule na Iliewie czy Genkowie są notorycznie ignorowane*, a zawodnicy pokroju Cionka czy Korzyma cieszą się niezwykłą wręcz pobłażliwością.

Ja bym jednak oczekiwał większej konsekwencji. Skoro nasza liga jest siłowa, to niech sędziowie to uwzględnią i promują męską walkę. Czyli ignorujemy efektowne pady Kucharczyka czy Iliewa, nie gwiżdżemy fauli po ostrym, ale czystym wślizgu, częściej stosujemy przywilej korzyści. W polu karnym pozwalamy na wiele i nie dyktujemy "miękkich karnych".

Ten brak konsekwencji jest dla naszych klubów zabójczy w europejskich pucharach. Najgorzej wypadamy w meczach z takim Odense, które potrafi grać siłowo, a którego zawodnicy nie czekają co chwilę na gwizdek sędziego. Tylko idą na całość.

* nie chodzi tu o żadną teorię spiskową - akurat te przykłady utkwiły mi w pamięci, ale w Amice czy Legii też są tacy piłkarze, nielubiani przez sędziów.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując