Wyświetl pojedynczy post
cassius31krakow
Senior Member
 
 
Od: 02.2007
Skąd: Kaźmirz

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#20042
Stary 27.10.2011, 07:30
Żenujący popis parchatego pismaka w Judische Zeitung czyli Wisła won z Krakowa!!!:

gazeta.pl napisał(a):Wyświetl post
NIE CHCĄ PŁACIĆ NIECH POSZUKAJĄ TAŃSZEGO STADIONU!

Wisła oczekuje, że Kraków samą obecność klubu na stadionie potraktuje jako kapitał. Gmina cierpi zaś za grzechy popełnione przy budowie trybun. W efekcie nadal nie wiemy, za co obiekt będzie utrzymywany.

Na łamach "Dziennika Polskiego" prezydent Jacek Majchrowski zagroził władzom piłkarskiego klubu Wisła Kraków, że jeśli nie zdecydują się na szybkie podpisanie umowy na użytkowanie wykańczanego stadionu, nie będą mogli rozgrywać na nim meczów. Użytkowanie stadionu nie jest bowiem darmowe, a na razie leży na barkach miasta.

Ujawnienie sporu między Wisłą a władzami miasta w mediach to nowość - do tej pory obie strony gorliwie skrywały wszystkie nieporozumienia, do jakich dochodziło w czasie negocjacji, uznając, że nie będą drażniły się nawzajem nieprzychylnymi komentarzami.

Można się domyślać, że prezydent zdecydował się na ujawnienie sytuacji wokół stadionu ze względów finansowych. Budżet Krakowa w przyszłym roku będzie trudny do sporządzenia, potrzebne będą wielkie oszczędności w wydatkach. Na utrzymywanie stadionu i w ten sposób pośrednie dotowanie klubu piłkarskiego nie ma najmniejszych szans. Tym bardziej że niewiele wskazuje na to, by w przyszłym roku udało się znaleźć sponsora tytularnego dla obiektu, który miałby wyłożyć 30 mln zł. Prezydent deklaracji Wisły potrzebuje więc już dziś, by wiedzieć, jakie kwoty zapisać w budżecie na rok 2012.

Impas w sprawie tego, ile Wisła będzie płacić za możliwość gry na stadionie trwa niemal od samego początku rozmów na ten temat. Władze miasta plują sobie dziś zapewne w brodę, że nie zagwarantowały sobie odpowiedniej umowy z klubem jeszcze przed rozpoczęciem wielkiej inwestycji. Teraz pół miliarda złotych zostało wydane, a inwestycja zamiast przynosić wpływy, generuje straty. Nie dziwi więc coraz większa nerwowość w magistracie - dla każdego było oczywiste, że stadion powstaje dla Wisły, tymczasem klub płacić zań nie chce.

Wisła twierdzi dziś, że nie stać jej na płacenie pełnego czynszu. Stać natomiast na płacenie za stadion właściciela klubu z drugiej strony Błoń - Cracovii, który wpłaca za swój obiekt do kasy miasta niecałe 2 mln zł rocznie. Tam jednak pojemność trybun i koszt stadionu został skrojone na miarę polskiej ligi.

To zaś dla Wisły jest argumentem - gdy dekadę temu rozpoczynały się dyskusje o stadionie, a potem inwestycję przejmowało miasto, planowano trybuny na 20 tys. kibiców. To ambicje miasta związane z Euro 2012 spowodowały, że jest o ponad połowę bardziej pojemny, a jednocześnie o 60 proc. droższy niż pierwotny projekt.

Tyle że Kraków nie żąda od klubu z Reymonta wysokiej stawki, proponuje najniższą możliwą kwotę, by wystarczyła na utrzymanie obiektu w dobrym stanie. Wielokrotnego mistrza Polski, wspieranego co roku dziesiątkami milionów złotych przez bogatego mecenasa nie stać na płacenie 5 mln zł rocznej dzierżawy? W pełni komercyjny czynsz na stadionie tej wielkości przekraczałby przecież 10 mln zł.

To już przesada, bo klub ten wydaje co roku wielokrotnie więcej na kupno piłkarzy. I cóż z tego, że dzięki temu utrzymuje się w czołówce ligi, że gra w europejskich pucharach? Władze miasta mogą się cieszyć z sukcesów Wisły, ale z ich perspektywy równie ważny, pozytywny społecznie efekt osiągają piłkarze Cracovii okupujący ostatnie miejsce w ekstraklasie.

Dlatego trzymam kciuki za zdecydowanie prezydenta Majchrowskiego w tej sprawie. Poniżej pewnego minimum finansowego miasto absolutnie nie powinno schodzić. Jeśli Wisła nie ma ochoty płacić, niech znajdzie sobie tańsze miejsce do grania.
Ostatnio edytowane przez cassius31krakow : 27.10.2011 o godz. 07:34.
Odpowiedz cytując