|
Wy się śmiejecie, ja się martwię. Wiadomo: obsada na Podbeskidzie była obstawiona. Scenariusz ustawiony. W 33 minucie Lamey fauluje niezawodnego dotąd Króla, wdziera się w pole karne i teatralnie pada po dotknięciu Łatki. Karny, bramkę strzela Biton.
62 minuta: 3-metrowy spalony Iliewa, rzecz jasna nie odgwizdany. 2-0.
78 minuta 45 sekunda - Jaliens z wyskoku pakuje Zajacowi palec w... oko, a Wilk dokańcza dzieło zniszczenia.
Lekko, łatwo przyjemnie.
A tu Amika bezczelnie też kupiła. Ergo: mogła podkupić naszych sędziów i przyjdzie nam zagrać uczciwie. Lipa. A może nawet będą gwizdać przeciwko nam? Tego nie pamiętają najstarsi górale, wszak nie od dziś wiadomo, że trzecim, rezerwowym strojem sędziowskim są uniformy w czerwono-biało-niebieskich barwach.
PS. Nie może być! Na weszło nie ma jeszcze ani słowa o skandalicznym przekręceniu Bytomia... Z pewnością ostrzą pióra, nie chcą napisać byle czego.
Ostatnio edytowane przez flamengista : 25.10.2011 o godz. 22:39.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|