Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#6539
Stary 25.10.2011, 09:13
Mnie też nie podoba się gra Wisły za Maaskanta, ale bronią go wyniki. Mimo wszystko.

MP, awans do fazy grupowej PUEFA. Skorża potrafił odpaść z Levadią. Maaskant ograł Liteks, a teraz Fulham. Generalnie już więcej osiągnął z Wisłą w europejskich pucharach, niż Maciej. Za Macieja nie zagraliśmy jednego dobrego meczu o stawkę z dobrym europejskim klubem w pucharach: Barcelony nie liczę, bo zagrali z nami sparing i było pozamiatane, a drużyna z Izraela jednak była cienka.

Odpadnięcie z Apoelem? Podjaraliśmy się pierwszym meczem i bramka Małego, ale przecież przeciwnik był lepszy o klasę. A i tak niewiele brakło do sensacji. Apoel ma więcej pieniędzy, przewyższa nas sportowo, finansowo i organizacyjnie. Świadczą o tym też ich wyniki w fazie grupowej LM. To nie są ogórki.

W lidze: remis wywieziony z Widzewa na inaugurację, remis na Konwiktorskiej, zwycięstwo z Zagłębiem, remis w Kielcach, porażka z Lechią, zwycięstwo w Poznaniu, zwycięstwo z BOTem i Ruchem, porażka na Łazienkowskiej, zwycięstwo z Jagą, zwycięstwo w Łodzi z ŁKSem. Analizując same wyniki, nie grę, to wynik przyzwoity: Korona w tym czasie była rewelacją rozgrywek, u siebie ograła np. Śląsk. A my zagraliśmy rezerwowym składem, oszczędzając się przed LM.

Jedyną prawdziwą wpadką w lidze do tej pory jest porażka ze słabą Lechią, co i tak dla niektórych przynajmniej fanów nie jest aż tak bolesne. Dzięki tym 3 punktom nasza zgoda nie jest na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli, ale na 10tym. Z Legią na Łazienkowskiej często przegrywaliśmy nawet w najbardziej udanych sezonach, a drużyna Skorży ewidentnie jest obecnie na fali. Za to ogranie Amiki na ich terenie jest zdecydowanie ponad oczekiwania - więc paradoksalnie bilans wychodzi na zero (-3 z Lechią, +3 z Amiką). Na razie więc nie ma za bardzo co narzekać na wyniki w lidze.

Jeśli natomiast Maaskant przekona chłopaków, żeby nie lekceważyć Limanovii, to w środę możemy awansować do ćwierćfinału i dzięki temu grać w tych rozgrywkach również na wiosnę. To też minimum przyzwoitości w naszym przypadku i mam nadzieję, że ten cel uda się osiągnąć.

Przyczepić się można oczywiście do stylu i promowania Holendrów. Ale też, po dłuższym zastanowieniu trzeba to zweryfikować:
1. Styl: wylatuje ze składu najbardziej kreatywny zawodnik Wisły, odkrycie poprzedniej rundy Melikson. Gość, który nam dał MP i który był prawdziwym reżyserem gry. To tak, jakby Amika straciła Stilica, a Legia Radovica. Do tego fochy i kontuzja Małego oraz wypadnięcie Sobolewskiego i Jovavovica. Lidera drużyny na boisku oraz kreatywnego i solidnego bocznego obrońcy, kluczowego przy naszej taktyce.
Wreszcie wypadł ze składu Genkow, napastnik który dał nam nie tylko 6 goli na wiosnę, ale w dużej mierze kreował grę w ataku, dając miejsce Kirmowi (9 goli w zeszłym sezonie) i Małeckiemu (7). Zawodnik, który harował na boisku i absorbował cały czas obronę przeciwnika. Niezwykle przydatny w ataku pozycyjnym, umiejący wygrać wysoką piłkę, przyjąć ją tyłem do bramki i przetrzymać. Owszem, Maaskant ma szczęście że jest Biton - ale Dudu to łowca goli, a nie napastnik pracujący dla całej drużyny. Dlatego też styl gry musi być zupełnie inny.
2. Promowanie Holendrów i Diaza - ok, jest to irytujące. Ale prawdę mówiąc, jakie są opcje alternatywne? Pajlić na boku obrony jest równie słaby, jak Diaz. Diaz za to jest użyteczny w walce o górne piłki. Na środku obrony liczyłem na Bunozę - ale chłopak ma straszne wahania formy, w dodatku co chwila łapie głupie urazy. Czekaj? Kiedyś w podobny sposób chcieliśmy promować Matiego Kowalskiego. To nie jest jeszcze obrońca na miarę ekstraklasy, dopiero kandydat na takiego. Podobnie na prawej obronie - przecież Jovanović zjada Lameya na śniadanie, tylko że co chwilę ma uraz! A wcześniej nie mógł grać z powodu dyskwalifikacji.

Podsumowując mój przydługi post. Maaskanta łatwo krytykować, bo Wisła gra brzydko. Ale tak naprawdę trudno powiedzieć, by jakikolwiek inny trener będąc na jego stanowisku osiągałby lepsze wyniki. Przynajmniej w tym momencie. Czy ze Skorżą/Probierzem/Michniewiczem, a nawet takim Weissem przeszlibyśmy Apoel? Czy mielibyśmy komplet zwycięstw w lidze? Czy gralibyśmy porywający futbol?

Obawiam się, że nie.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując