pan Dudi napisał(a):

|
Może gdyby stwarzać większe zagrożenie z przodu, to i obrona Wisły miałaby łatwiej? Skoro w akcjach ofensywnych Wisły udział biorą 3 piłkarze, to wiadomo, że przeciwnik nie musi cofać się całą drużyną, żeby ich unieszkodliwić. Gdyby było ich np. 5 (łaaaaaał), to i trudniej byłoby przeciwnikom atakować, bo musieliby bardziej skupić się na obronie.
|
Już nie przesadzaj

Ostatnimi czasy staramy się atakować większą ilością z różnym skutkiem oczywiście.Cieszy że Nunez się rozegrał - co prawda brakuje goli,asyst ale z takiego niemrawego zawodnika, wyrasta na mocny punkt zespołu
Mnie na dziś bolą 2 rzeczy najbardziej
1.Zdecydowanie za duża ilość tzw niewymuszonych strat.Spokojnie z połowa groźnych akcji przeciwnika bierze się właśnie z tego.Co jak co ale trzeba by wymagać by zawodnik nie będący pod presją , umiał dograć piłkę do drugiego, także nie będącego pod presja a niestety to ich często przerasta.
2.Obrona wygranej w ostatnich kilkunastu minutach.Jeśli gramy z Fulham, nawet z Lechem, to jestem w stanie to zrozumieć ale to się powtarza z takimi 'potentatami' jak Skonto, Ruch czy ostatnio ŁKS
To jest o tyle denerwujące że jak można zrozumieć że ciężko nam się przebić przy 8 broniących i wyniku 0-0, to właśnie te kilkanaście ostatnich minut gdzie przeciętny rywal rusza do chaotycznego ataku, powinny być idealnym czasem by spokojnie go dobić
A tu mamy wybijanke na oślep i non stop jakieś spięcia w polu karnym, naszym polu karnym
W tej rundzie już raczej niewiele się zmieni ale jak chcemy tego mistrza obronić to na wiosnę musi to wyglądać o wiele lepiej.Szczególnie że trzeba sobie szczerze powiedzieć - Legia jest w gazie i nie zanosi się by taśmowo traciła punkty a my limit szczęścia już wykorzystaliśmy
Wiem że to jest takie gdybanie ale gdyby odliczyć ten mega fartowny gol Bitona w pierwszym meczu w 93 minucie oraz spore błędy sędziów to najpewniej mielibyśmy o 6 punktów mniej czyli 6 albo 9 punktów straty do Legii i było by bardzo źle.Gdyby były też i odwrotne mecze gdzie w dziwny sposób traciliśmy punkty, to bym o tym nie pisał ale tak nie było.