Temat: Ekstraklasa
Wyświetl pojedynczy post
Sartre
Senior Member
 
 
Od: 06.2010
Skąd: Warszawa

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17175
Stary 24.10.2011, 10:08
Cytat:
sorry - nic się nie zgadza. To tylko Twój pomysł na życie.

RM bredzi na konferencjach? Nie. Maaskant dobrze wie, co robi. A że nie wszystkim się to podoba? Trudno. On nie jest od tego, żeby sie legionistom podobało.

- Kiepski, dosyć siermiężny styl gry? Bzdura. Wisła we wrzesniu akurat przechodziła dołek formy, ale styl ani nie jest kiepski, ani siermiężny. To, że gra jest nieco słabsza wynika z braku kilku podstawowych zawodników (Sobolewski, Melikson, Małecki, Jovanovic, Genkov). Ciekaw jestem jaki byłby styl Legii bez Liuboi, Radovicia, Rybusa, Wawrzyniaka, Borysiuka?

- Mało Polaków w składzie? Mało przepłacanych, nieuformowanych piłkarsko Polaków. Co to w ogóle za argument? Czy za Polaków w składzie dostaje się dodatkowe punkty? W najlepszych klubach Europy tez jest mało Polaków.

- Macie nieziemskiego farta do błędów sędziowskich? Tak samo jak mamy nieziemskiego pecha do sędziowskich pomyłek. Te kosztowały nas dwa lata temu mistrzostwo, wcześniej awans do LM. Jednak większośc z tych fartownych pomyłek nie miała wpływu na końcowy wynik
Tak jak mówiłem - SAMI takie rzeczy piszecie. Ty FraMat faktycznie nie, ale na tyle na ile czasem sobie czytam co piszecie w tematach o Maaskancie czy o meczach Wisły, to trzy pierwsze argumenty przewijają się w zasadzie bez przerwy. Tak, sami wyśmiewaliście Maaskanta za teksty na konferencjach – i gość faktycznie na nich irytuje tym swoim „wszystko jest pięknie, wszystko jest super” podejściem. Zupełnie inną sprawą jest powód, dla którego to robi. Może i faktycznie wychodzi z założenia, że te brednie które opowiada na konferencjach będą na korzyść Wisły. Ale co to mnie obchodzi? Ja widzę gościa, który po marnym meczu mówi „zagraliśmy perfect”. Po absurdalnie wyraźnym faulu mówi „ja na powtórkach nic nie widziałem”. Że mówi tak, bo to jest korzystne dla jego klubu – fajnie. Ale ktokolwiek, dla którego aksjomatem nie jest dobro Wisły powie: facet bredzi. Nieważne dlaczego bredzi, ważne że bredzi.

Co do stylu gry – ja właściwie nie mam zastrzeżeń do tego co piszesz. Tak, we wrześniu mieliście dołek formy, a potem zostaliście pozbawieni najważniejszych zawodników. Tak, Legia grałaby pewnie straszny piach bez Radovića (Meliksona), Ljuboi (Genkova), Rybusa (Małeckiego), Borysiuka (Sobolewskiego) czy Jovanovića (Wawrzyniaka). To was jak najbardziej usprawiedliwia, że gracie siermiężnie i w kiepskim stylu. Ale gracie siermiężnie i w kiepskim stylu. Co z tego, że to jest usprawiedliwione.

W zeszłym roku u nas była w obronie żenada na początku sezonu. Pamiętasz? Siup, siup, siup, każdy frajer mógł nam strzelić bramę. Pyk – wpadają trzy od czarnuchów, pyk – wpadają 2 od BOTu, pyk – wpadają 2 od Lechii, pyk – wpadają 4 od was, pyk, pyk, pyk… Wszyscy po nas jechali równo, że nasza obrona to największe stado łamag w historii obron, ba, w historii stad oraz łamag również. Co z tego, że spośród 4 podstawowych obrońców grało… zero. To było usprawiedliwienie, i wszyscy je mieli w dupie, bo graliśmy żenadę w obronie i to był fakt.

Co do małej ilości Polaków w składzie: ja tam nie mówię, czy to dobrze, czy to źle. Jakby u nas grało dwóch Polaków i 9 obcokrajowców, to bym jakoś szat pewnie nie darł – nie ważne jakiego koloru jest kot, ważne żeby myszy łapał. Osobiście mnie bardzo cieszy, jak grają Polacy, w szczególności młodzi, ale to nie jest dla mnie argument za ani przeciw nikomu. Natomiast to, że u was Polacy praktycznie nie grają – to jest fakt. I sami na to marudzicie – poczytaj własne forum. Różni ludzie róznie na to reagują – Tobie czy mnie to nie przeszkadza, Ty w przeciwieństwie do mnie jesteś niechętny grze Polaków w polskich klubach – skoro są przepłacani i nieumiejętni piłkarsko, spoko. Są też tacy, którym zależy na tym, żeby polscy piłkarze grali w naszych klubach więcej. Kwestia podejścia, co kto woli – jeden rosół, drugi piwo.

Wreszcie co do pomyłek sędziowskich – jakby zrobić wyciąg z historii pomyłek sędziowskich, to by każdy znalazł argumenty na śmiertelne pokrzywdzenie, jak i na absolutną faworyzację. Tymczasem mieliście sędziowskiego farta do gigantycznych i trudnych do usprawiedliwienia błędów w trzech kolejnych spotkaniach. Nie przekupywaliście sędziów, nie wasza wina, jasne. Ale trudno, żeby coś takiego nie odbiło się jakimś echem.

Cytat:
Wszystko co Piszecie drodzy Koledzy z Warszawy to piękne słowa ale jak to mówił mój profesor ".......enie kota"

Rozumiem że na waszą korzyść sędziowie nie mylą się nigdy ? Gracie Piękną piłkę macie samych Polaków w składzie a Wasz trener nie pierniczy 3 po 3 zawsze mówiąc pięknie i elokwentnie. W gazetach i TV mówią o was dobrze bo jesteście mocną drużyną i przecież nawet jak się sędzia nieudacznik pomyli to i tak wygrywacie wszystkie mecze. BZDURA
Jasne, że się mylą. Podałbym Ci sporo przykładów jak się mylą nawet. Mylą się w obie strony. W zeszłym roku mieliśmy super-kontrowersyjną na pograniczu skandalu sytuację z Cracovią u siebie, to później z tą samą Cracovią sędziemu udało się z 4:1 zrobić 3:3. Zdarza się, życie. Takich przykładów miałbym całą listę – często w dwumeczach w zasadzie się wymienialiśmy błędami sędziowskimi – z GKSem i Zagłębiem w zeszłym roku było to samo. W tym roku karny z kapelusza przeciwko ŁKSowi na 1:0 (tzn. faul był, ale to była sytuacja, której 99/100 sędziów by nie zagwizdała) i te nieodgwizdane karne po wjazdach Wawrzyniaka w LE czy niby-ręka Żewłakowa. Mieliśmy też sytuacje zupełnie odwrotne, gdzie to my na pomyłkach sędziowskich traciliśmy.

Nie chodzi o sam fakt błędów sędziowskich. To jest norma i moglibyśmy długo się licytować. Chodzi o ciężar gatunkowy tych błędów. A te na waszą korzyść były ostatnio kolosalne.

Cytat:
Pisanie tak że jest różnica pomiędzy ręką cofaną której MÓGŁ nie widzieć a spalonym który widział – PLENIE
Uważasz, że z punktu widzenia nie ma różnicy pomiędzy wpadnięciem komuś na plecy w trakcie meczu podczas rozgrywania rzutu wolnego a daniu komuś z byka w twarz, bo i to faul i to? Inna skala oczywiście, ale chodzi mi o to, że owszem, stoję na stanowisku, że różne przewinienia na boisku mają różny ciężar, tak jak to że jedne przewinienia łatwiej zauważyć, a inne trudniej. I jest dla mnie ogromna różnica, pomiędzy przeoczeniem spalonego, który wyraźnie był, niż dostrzeżeniem spalonego którego wyraźnie nie było. Nie zauważyć – ludzka rzecz. Zobaczyć coś czego nie ma – trochę gorzej.

Cytat:
Tak nawiasem mówiąc, to nie wiem czy zauważyłeś kiedykolwiek, że inaczej widzi się pewne sytuacje z poziomu boiska, a inaczej z kamery ustawionej gdzieś wysoko. Inaczej widzi się z tego samego poziomu, co piłkarze, gdy jeden zasłana drugiego, a inaczej z góry gdy wszystko widac jak na dłoni. Jasne jest, że sędzia wczoraj na ŁKSie sie pomylił, ale nie sugeruj, że ta pomyłka była celowa. Moge usprawiedliwić sędziego, który w tłoku pod bramką nie widz nieczystego zagrania, nie mogę usprawiedliwić FIFA, że nie chce wprowadzić analizy video.
Nie sugeruję, że pomyłka była celowa, spokojnie Ja tylko mówię o tym, że macie super-farta, że to irytuje i że nie powinniście się dziwić, że o tym się pisze. Ani też nie powinniście się dziwić, że pisze się o tym stawiając was w złym świetle. No bo czego się spodziewać?

A co do punktu widzenia sędziów – ja się zgadzam, z ich poziomu nietrudno o błąd, a brak analiz video to skandal. Ale akurat jak liniowy biegający wzdłuż akcji w bardzo klarownej sytuacji popełnia taki błąd, to trudno go usprawiedliwić. Albo w akcji podbramkowej jak piłka leci lobem w kierunku bramki a bramkarz jest trzymany za szyję przez piłkarza drużyny przeciwnej, to też może dziwić, że żaden z trzech sędziów niczego nie zauważył. No bo gdzie oni się mieli patrzeć?

Cytat:
Czy ten medialny jazgot po nieuznanej bramce ŁKS- u jest adekwatny do bramki Frankowskiego z Jagielloni, ze spalonego i niepodyktowaniu karnego na Kosowskim ?
W mojej ocenie to był akurat największy błąd w tej rundzie - ta nieuznana bramka ŁKSu. Spalony Frankowskiego był też skandalem, ale mniejszym - co tłumaczę wcześniej. Co nie znaczy, że nie wywołuje to oburzenia. Faul na Kosowskim akurat dla mnie był mało spektakularnym błędem - raz, że to nie był jakoś super-wyraźny faul, a dwa - że chyba jednak przed polem karnym.

Koniec końców, panowie, ja wiem że wy będziecie do upadłego bronić zarówno tych pomyłek sędziowskich, jak i teorii o tym jak to wszyscy są przeciwko wam, zawsze, wszędzie, a jedyne o czym administracje publiczne wszystkich krajów świata myślą, to jak to zrobić, by waszym kosztem Legia wygrała MP. Ale raz na jakiś czas moglibyście się jednak zastanowić, czy oby na pewno jest wielkim zaskoczeniem, że w takich okolicznościach z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia, odpryskiem przy okazji krytyki sędziów dostaje się Wiśle, która ostatnio była beneficjentem tych błędów największych. I jeszcze jedna rzecz – w Polsce trzy ekipy, którym zawsze poświęca się 5x miejsca więcej, niż reszcie. Pogódźcie się z tym, że jesteście jedną z nich – na dobre i na złe.
Ostatnio edytowane przez Sartre : 24.10.2011 o godz. 10:16.
Legionista
Odpowiedz cytując