Kris Dee napisał(a):

|
Jedyna różnica pomiędzy tymi systemami jest taka że zamiast jednego ofensywnego pomocnika jest cofnięty napastnik, ciężko pracujący na boisku.
|
Pewnie w FM jesteś mistrzem, ale w rzeczywistości to tak nie działa. Pomijając barierę językową - wdrożenie ich do Twojego "pomysłu" to robota na miesiące. Ale jestem pewien, że we wspomnianym FM-ie jest zajebiście. Masz "cofniętych napastników, ciężko pracujących na boisku" którzy pierwszy raz graja w takim składzie personalnym i taktyce i radzą sobie. Tylko - widzisz - to jest przybliżenie, taka abstrakcja. Nie bez powodu wszystkie drużyny młodzieżowe Barcelony grają tą samą taktyką.
Ale OK - w pewnym wieku każdemu z nas się wydaje, że wystarczy poprzemieszczać koszulki na ekranie i już mamy drużynę.
Kurz napisał(a):

|
Przesadzasz. Wtedy nasi przeciwnicy trochę inaczej grali, a my mieliśmy dużo większą siłę ognia. Nie da się porównać tamtych czasów do dzisiejszych.
|
Nie sądzę. Mam już mniej więcej pogląd kto jest kim. Każdy nich coś umie, ale ma też fatalne wady.
Jaliens - bazuje na technice i dobrym ustawianiu się, ale nie ma szans w grze fizycznej i często nie radzi sobie z główkami. Ogólnie jest najpewniejszym punktem defensywy (zwykle?), chyba że akurat zacznie biegnąć w zupełnie innym kierunku niż powinien. Nie wiem jak inaczej to opisać...
Chavez - dla odmiany - gra twardo i siłowo, ale czasem pójdzie "na raz" albo zrobi sanki. Straszliwie surowy technicznie. Ogólnie - jest bardzo dobrze jeżeli uda mu się nawiązać bliski kontakt z rywalem bądź zastawić piłkę. Wtedy przeciwnik może się co najwyżej od niego odbić. Zaskakująco efektywne.
Bunoza - kamikadze. Nie rozumie, że gole z karnego liczą się tak samo jak z gry. No i od czasu do czasu coś od.......i.
Lamey - bardzo dobry technicznie, świetny strzał i dośrodkowanie. Niestety: wolny jak wóz z węglem, więc jeśli da się minąć lub źle ustawi - kaplica. Wiemy przynajmniej, czemu nie poradził sobie w Championship.
Pajlić - może biegać z piką lub za piłką, ale obrońcą nie jest. Często musi być asekurowany.
Diaz - dobrze gra głową, ale łatwo go minąć.
Poza tym wszyscy wymienieni lubią od czasu do czasu kryć powietrze, co boli szczególnie przy stałych fragmentach gry. Wygląda to trochę jak gra w muzyczne krzesła - siedzisk jest o jedno mniej niż graczy i gdy zamilknie muzyka dla kogoś zabraknie. I tak samo często bywa u nas: każdy do kogoś doskakuje i zostaje jedna - dwie pierdoły stojące/biegnące sobie gdzieś obok, automatycznie winne sytuacji. Problem w tym, że co chwila pada na kogo innego...
Kurz napisał(a):

|
Nie chcę wnikać w to czy ten system mógłby się sprawdzić. Wiem jedno, na pewno nie z Ilievem, Gargułą, Bitonem i Genkovem. Gdybyśmy mieli zamiast Garguły ofensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia i napastnika o innych cechach niż Biton i Genkow, szybkiego, dynamicznego, potrafiącego świetnie operować piłką, może tak, ale... wtedy nie byłoby tej dyskusji, bo nasza gra wyglądałaby o niebo lepiej.
|
Ja podejrzewam, że gdyby ich tak ustawić w meczu z Podbeskidziem, to po pięciu minutach zgłupieliby i albo zaczęli grać dzidę do przodu, albo jeden na jeden.