wolfy napisał(a):

Nasza obrona jest jak banda pięciolatków. Zostawisz chwilę samą sobie i może być tragedia. Im nawet nie potrzeba przeciwnika, co dzisiaj udowodnili - jeden nabije drugiego, trzeci będzie się przyglądał a czwarty gdzieś się zgubi...
Był taki klip: "Bunoza walczy z powietrzem" - o heroicznych próbach Gordana trafienia w piłkę w naszym polu karnym. I to było zabawne, bo bez konsekwencji. Dzisiaj ją sobie przypomniałem. I bardzo często drużyna niby atakuje, ale myślami jest już przy obronie - bo nigdy nie wiadomo co nasze asy z tyłu zmalują. Tu nie chodzi o holendrów, bo do wymiany jest całość z ławką włącznie - poza Jovanoviciem (chyba).
Będę brutalny - takich pokrak jak grają u nas teraz to w Wiśle nie pamiętam. Paszulewicz czy Jop przy nich to profesorzy. Tylko jest jedno ale - na zmiany potrzebne są pieniądze, inaczej zamienimy jednego emeryta bądź jakaś pomyłkę na innego delikwenta.
Tak więc - obecnie musimy zacisnąć zęby (tylko nie za mocno, bo szkliwo pójdzie), zaparzyć melisę, ew. wziąć coś na uspokojenie, bo jakby ich nie ustawiał - dobrze z tyłu nie będzie. Może być szczęśliwie, ale nie dobrze.
|
Dokładnie. Nasza obrona niestannie musi mieć jakąś twardą asekurację, bo pozostawiona sama sobie to jest tykająca bomba zegarowa. W kilku sytuacjach dzisiaj nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać. Wilk w drugiej połowie miał kilka razy uwagi od trenera właśnie o to, że wychodzi do przodu, kiedy z przodu są już Garguła z Nunezem i obrona zostaje sama.