|
Mam wrażenie, że Maaskant powoli wychodzi z dołka. Bardzo kibicuję, aby mu się to udało. Porażka z APOELem wpędziła zawodników w mentalną depresję i rozsypał się ten animusz na którym jechaliśmy od wygranej z Amiką na wiosnę przez 5 kolejnych spotkań sezonu następnego w eliminacjach do LM. Do tego, jak na złość, kontuzje kluczowych zawodników, w tym naszego asa Meliksona.
To, że potrafimy wygrać z Fulham i teraz w lidze tym, czym dysponujemy, to dobry znak. Widzę poprawę w niektórych elementach gry, np. odejście od bezproduktywnych wrzutek ze skrzydeł na rzecz odważniejszej gry do środka (przed polem karnym).
Oczywiście wszystko mocno skrzypi, momentami taka dziadowizna, że aż zęby bolą, ale widać zmianę podejścia w pewnych elementach, próbę walki z kryzysem, przełamania piłkarskiej niemocy. Tego za późnego Skorży nie było, gdy złapał Skorżę kryzys, nie miał zupełnie pomysłu co z nim zrobić, co mecz to taki sam (dzida do przodu), i co niemal mecz, 0:1 dla przeciwników. Staliśmy w miejscu i zwolnienie trenera było po prostu konieczne.
Miałem chwile zwątpienia w Maaskanta i dalej mam, bo byłbym niepoprawnym optymistą, gdybym ich w ogóle nie miał, ale równocześnie mam wciąż jakieś pokłady nadziei, myślę, że niebezpodstawne, że jest w stanie znów być na szczycie naszego piłkarskiego podwórka.
|