7 kotów napisał(a):

Ja nie wiem co wy roztrzasacie. Przeciez sytuacja jest niemal identyczna jak z APOELem.
Grajacy na cwierc gwizdka przeciwnik przegrywa w Krakowie, zeby zgarnac cala pule u siebie.
Co Wy myslicie, ze nam Fulham odpusci ? Dosc juz Jol byl kolezenski dla Maaskanta.
Wizyta w Londynie zakonczy sie prawdopodobnie taka sama masakra jak w Enschede czy Nikozji.
Zaczelo sie tradycyjne liczenie punktow do zdobycia i pieniedzy do wygrania, a pozniej zimny prysznic i zwalnianie trenera.
|
Z diagnozą naszych szans się zgadzam. Natomiast nie umniejszałbym naszego sukcesu. Ogranie grającego na pół gwizdka Fulham w meczu o punkty w LE jest dla każdego polskiego klubu wielkim osiągnięciem.
Dlatego ja jestem optymistą: Maaskant zrobił miłą niespodziankę, dzięki temu nie jesteśmy tylko chłopcem do bicia. Większa jest frajda z występów w LE, humory się poprawiły a i Cupiał może odzyskał wiarę w Holendra.
Nikt rozsądny nie domaga się cudów, czyli awansu do kolejnej fazy. Już na starcie mieliśmy na to mizerne szanse.