Właściwie to nic nie graliśmy, taka prawda. Fulham olewka totalna, zależało im tylko na tym by przeczłapać ten mecz a pomimo tego to my musieliśmy biegać za piłką (wyłączajac okres 11 na 10 gdy Londyńczycy się cofnęli świadomie)
Ale zaraz, o co ja się spinam

Win jest win. Patrząc na nasz stan kadrowy to jest nawet sukces.
ps. Fałszywy alarm odn. Garguły. Nic z tego.
Krew mnie zalewa jak widzę jego gre. Człapak który nie wie, że trzeba wesprzeć skrzydłowego czy napastnika i biegać do gry w te sektory. On się woli przyglądać. Siły nie ma, czy ma na wszystko tak wyjebane ?