Baryl napisał(a):

Tego bym nie chciał.
Tylko właściwie czemu miałoby się tak stać? Regiony/stany nie byłyby podmiotem żadych relacji międzynarodowych tak jak nie są nimi województwa czy powiaty. Żaden czołg, helikopter, ba- żaden żołnierz nie zmieniłby fizycznie czy administracyjnie swojego położenia. Obronność i polityka międzynarodowa nadal byłyby domeną centrali.
Być może nieprecyzyjnie i niechlujnie użyłem terminu "autonomia" w tym wszystkim. Raczej chodziło mi o dowolność w kwestiach "obyczajowych" i gospodarczych. Wszystko do pewnego poziomu- takiego jaki narzucałaby konstytucja.
Ale tak, to cenna uwaga.
|
No to zwróć prosze uwagę że mając: "dowolność w kwestiach "obyczajowych" i gospodarczych" dany stan będzie siłą rzeczy dryfował w kierunku "dowolności w kwestiach obronności i polityki zagranicznej". No bo popatrz (podane poniżej zdarzenia są tylko przykładami. Można ich podać bardzo dużo):
1. Stanowi liberalnemu nie podoba się to że Polska popiera np: interwencję amerykańską w Iraku/Afganistanie. Co dla odmiany podoba się stanowi konserwatywnemu. Dlatego liberalny mówi: nie będziemy za to płacić ani wysyłać tam naszych chłopców. To znaczy że wojnę ma prowadzić tylko stan konserwatywny?
2. Ktoś tę politykę zagraniczna musi prowadzić. Ale jaki stan ma decydowac o jej kształcie jeśli można z duża dozą prawdopodobieństwa założyć że ci ze wschodu będą sie obawiać Rosji skutkiem czego będą za polityką bardziej proamerykańską a ci z zachodu będą wychodzić z założenia że lepiej im trzymać z Europą (Niemcami)? Jedni będą chcieli ponosić wieksze wydatki na zbrojenia inni będą chcieli paktować. Kto ma decydować?
3. Stan zachodni żyje z przemysłu. Stan wschodni z rolnictwa. Mieszkańcy stanu zachoniego decydują o tym że aby poprawić poziom życia znoszą wszystkie cła i ograniczenia na import żywności (aby była tańsza). Skutkiem tego ci ze wschodu tracą rynki zbytu na zachodzie i muszą ich szukać gdzie indziej. Dlaczego nie na wschodzie (a więc Rosja). Ale Rosja nie jest głupia. Mówi ok ale pod warunkiem że będziecie kupować nasze produkty przemysłowe a nie od tych ze stanu zachodniego. A tym ze wschodu to pasuje. I więzi ekonomiczne zostaja powoli rozerwane. (wspomniany mechanizm jest oczywiście przykładowy i może działać w dokładnie odwrotną stronę i z przykładem innych krajów)
4. Powiedzmy że Rosja w zamian za koncesje polityczno-gospodarcze (powiedzmy zgodę na budowę elektrowni jądrowej) zgadza się na to że jeden ze stanów dostaje tańszy gaz. Przy okazji elektrownia funkcjonująca w innym stanie traci 50% rynku zbytu (na rzecz gazu produkowanego przez nową elektrownię rosyjską, bo warunkiem dostaw tańszego gazu jest to że trzeba kupować energię od Rosjan). Ale jest sąsiad wyrażający chęć zakupu tej energii ale pod warunkiem sprzedaży przedsiebiorstw infratrukturalnych (powiedzmy sieci przesyłowej) danego stanu. itp. itd
5. A teraz jeszcze dodajmy do tego sytuacje w której Rosja budzi się z Wielkiej Smuty i zaczyna mieć ochotę na ekspansję a powiedzmy Niemcy rozluźniają swoje związki z Unią i poszukują "nowych rozwiązań". I oba kraje zaczynają aktywnie "dzielić polskie stany" zaczynając wpływać na politykę wewnętrzną (wykupują media, sponsorują odpowiednie partie, tworzą grupy nacisku, rozgrzewają separatyzmy itp, itd).
I nie ma Polski.