JEDREK76 napisał(a):

No ale przecież to go przedstawia w pozytywnym świetle...
Co on mówi? Społeczeństwo to debile BO nie rusza ich żadna ideologia. Innymi słowy - ludzie nie chcą debaty np. Korwina z Palikotem o konkretach, o ideach. Ludzie chcą debaty Kwaśniewski-Tusk (ot taki wirtualny przykład) bo ci są ładni i w ogóle.
Poza tym z filmiku wynika (a ja widziałem cały ten film panie kolego, jakiś czas temu i ten fragment jest wyrwany z kontekstu zupełnie.. no wracając..) .. z filmiku wynika że ktoś tam coś próbował zrobić "ideologicznego" i się nie udało. Stąd te wnioski- zamiast idei szopkę i blichtr bo TEGO CHCĄ.
Co on niby mówi nieprawdę?
Nie mniej ni więcej - "Książe" Machiavellego. On też pisał, że (cytuje luźno strasznie) "może i dobrze byłoby rządzic innymi zasadami i uczciwie, ale na pewno gdzieś w innej republice jest taki pan który gra nieczysto i on cie po prostu zniszczy. Więc dla dobra kraju/podwładnych itd.- zapomnij... i naucz się gry na takich zasadach, na których nikt cie nie tak łatwo zaskoczy".
Tak też przedstawiał mi tę lekturę dr P. Kimla (UJ) więc jeśli nie wierzysz jakiemuś internetowemu pajacowi jak mnie- to zainteresuj się dorobkiem naukowym w/w doktora nauk politycznych.
----
Ale ja tu jestem z innego powodu. Taka myśl mnie naszła no i chciałęm się podzielić...
Po cholere tak naprawdę nam ta cała "Polska"? Będzie rządził Kaczyński- to pewna grupa poczuje się uciskana. Palikot- to samo przecież, tylko ze inni ludzie będą się gównianie czuli we własnym kraju. O Tuskach nie Tuskach nie piszę bo to już nie rządzenie a utrzymywanie się przy stołku i działanie wg sondaży a nie dobra jakiegoś tam państwa.. (IMHO).
Obserwuję jak ludzie dostają piany w związku z tą polityką i zadaje sobie pytanie: dlaczego by tak nie ROZBIĆ DZIELNICOWO tego naszego pięknego kraju? Spokojnie, tylko w sensie prawnym. Coś na kształt USA. Autonomiczne regiony z określonymi zobowiązaniami wg Rzeczypospolitej (finansowe, militarne, jakieś tam jeszcze istotne...).
Praktyka? Chcesz palić trawkę, zarejestrować ślub homo itp. - wyprowadź się do regionu B czy tam C. Chcesz żeby krzyże wisiały na każdym kroku a wszystkie dzieci odmawiały w szkole modlitwę na początku każdej lekcji- droga wolna, region A czy coś.
Mam nadzieję że łapiecie o co mi chodzi.
W kwestiach długu publicznego - no to już napisałem. Każdy region powinien pobierać podatki wg swojego uznania pod warunkiem, że wypłaci się w twardej walucie (nie żadnych tam wirtualnych pożyczkach) skarbowi Rzeczypospolitej. I tak dalej... no federacja i tyle. California mało ma wspólnego z Texasem (a to my śmiejemy się z amerykańców że nie wiedzą co to Estonia.. ciekawe ile stanów potraficie wymienić bez googli) - a jednak i California i Texas tworzą państwo, które w taki czy siaki sposób jest światową potęgą.
Tak naprawdę.. po cholere państwo ma kogokolwiek uciskać? Czemu by nie stworzyć takiej sytuacji w której każdy może mieszkać w odpowiednich dla siebie realiach ? Po jasną cholerę marnować swój cenny, niepowtarzalny czas na pływanie w kisielu i wylewanie żółci, gonienie za własnym ogonem?
Jeśli ktoś widzi słabości i kardynalne wady takiego ustroju to niech napisze. Ale bez napinania i poniżania, podniecania się tym co się wie (bo nie po to tutaj piszę)- ot po prostu chętnie się dowiem i skoryguje swój "genialny pomysł" albo wrzuce go sobie do kosza, bo zrozumiem że byłem w błędzie.
Szczegółami typu okresy przejściowe, przeprowadzki, własność ziemi itd. może się nie zajmujmy bo to już realizacja, a do przeprowadzenia tego raczej by się ludzi w 36-milionowym kraju znalazło. Tak aby to zrobić uczciwie i rozsądnie... no przynajmniej przyjmijmy takie założenie.
