FraMat napisał(a):

Jasny gwint... w wielu sprawach nie zgadzam się z wolfym, ale to jest ta, w której ma on 100% słuszność. Polska myśl szkoleniowa próbuje dostac się do żłobu w Wisle, a wy ją w tym popieracie takim krytykowaniem trenera.
Zareczam wam, ze gdyby Maaskant nie wypowiadał się tak na konferencjach, to przyczepiliby sie do jego roweru i do żony.
Teraz jest dobry moment do wyrzucania Maaskanta z siodła, bo nie broni się super dobrą grą drużyny i samymi sukcesami. Od wiosny, kiedy mistrzostwo dla Wisły zbliżało się wielkimi krokami, chamscy krytykanci siedzieli cicho, bo wiedzieli, że osiagnięty wynik sportowy nie pozwoli nikomu nawet pochylić się nad rzucanymi kalumniami, czy wyszukiwanymi słabymi stronami. Teraz nadszedł dołek więc tym bardziej mnozą się ataki. Nie dla dobra Wisły, ale dla korzyści polskiej myśli szkoleniowej i mozliwości dojenia z Cupiała kasy poprzez ukladziki w ekstraklasie z nowym wielkim treneiro na Reymonta.
Podobnie było z Petrescu. Kiedy nie szło, zaczęto wyszukiwac i wyolbrzymiać różne śmieszne sytuacje, ktore w innym klubie przesłyby bez echa. Petrescu miał pecha, że w drużynie miał wiekszość Polaków, którzy go nie bronili. Maaskant na szczęście ma bardziej międzynarodowy skład, ktory stoi za nim murem.
Wszyscy śmiali się z Petrescu jak to oskarza polskich sędziów, polskich działaczy, polski system szkolenia i trenerów (o czym wspomniał wolfy). A to forum jechało wtedy równo po Petrescu bardziej doceniając to, co twierdził Wdowczyk niż to, co twierdził trener Wisły.
Dzisiaj jest podobnie. Robi się z Maaskanta wariata i nieudacznika.
Kiedy doczekam się czasów, że kibice Wisły, wbrew wszystkiemu, na dobre i na złe, będą z tym, kto jak i oni chce dobra Wisły?
Może Maaskant nie jest najlepszym trenerem jaki mógł się trafić Wiśle, ale wolę go po stokroć niż jakiegokolwiek Polaka skażonego polską myślą szkoleniową i układami trenerskiej karuzeli w Polsce.
|
Tylko różnica jest taka, że Maaskant nie musi być trenerem pokroju Dana. Sam do końca byłem przeciwny zwolnieniu Petrescu, bo:
- To był prawdziwy profesjonalista z krwi i kości, który profesjonalizmu doświadczył na własnej skórze będąc zawodnikiem
- nie było u niego "świętych krów"
- rzeczywiście był krytyczny wobec sędziów (jak się okazało miał rację), nie zabarwiał rzeczywistości
- u niego liczyła się tylko ciężka praca
- po porażkach sam (zresztą w ogóle był down to earth) potrafił przyznać, że zagrali słabszy mecz, nie ubarwiał rzeczywistości
- jego drużyna grała z pasją, czuło się jak zawodnicy, poszczególne formacje podchodzą agresywnie pressingiem pod przeciwnika
Dan nie był złotoustym jak Robert. To był profesjonalista, który trenował razem z nimi, dla niego liczyła się tylko ciężka praca (jesteś dobry tak jak twój ostatni mecz) - brak "świętych krów". To powodowało, że osobiście ja sam do końca byłem murem za Petrescu podczas gdy rzeczywiście wśród kibiców Wisły byli tacy, którzy chcieli jego zwolnienia przez mało finezyjny styl gry i "wieczne" pretensje, "płacze" Dana na sędziów.
Dan już pokazał, że jest dobrym trenerem i najprawdopodobniej jeszcze większa przyszłość przed nim. Robert jest dopiero na początku drogi i wcale jego metody, (filozofia prowadzenia drużyny) nie muszą być tak dobre jak Dana. Wydaje mi się, że generalnie OK kibice są do tego by być wsparciem, ale też by patrzeć w miarę krytycznie na pracę trenera, rozwój drużyny.
Żeby było jasne, nie jestem zwolennikiem zwolnienia Maaskanta. Oceniać można go definitywnie (pozytywnie lub negatywnie) po dłuższym okresie czasu biorąc pod uwagę także wsparcie transferowe jakie uzyska lub nie od Cupiała.