|
Proponuję wszystkim pokutnikom, pielgrzymkę na kolanach do Jagielonii w ramach przeprosin za logiczną filozofię Maaskanta, gdzie nad tak czy inaczej, zapadłymi faktami, przechodzi się do porządku dziennego, bez samobiczowania się najczęściej za nie swoje błędy. Sędziego Liczmańskiego zaś, ogłosić świętym, najlepiej do końca roku, na pierwszych stronach Weszło. Opanujcie amog sączący się do waszych sterowalnych mózgów, bo urąga to trochę Wiśle Kraków. Liczę tym razem na rozsądek Cupiała, co jest wręcz niesamowite, gdy wspomnę uprzednie lata i błagania kibicow o stabilizacje i profesjonalizacje Wisły.
Ja wiem, że po Twente Holendrzy zasługują na rewanż, ale może nie zaczynajmy od wszystkich naszych pod ręką. Maaskantowi zaś niewątpliwie przyda się kubeł zimnej wody na głowę, nie tyle za przeszłość, lecz bardziej na przyszłość, jeśli chce ją w Wiśle mieć. Nadal przychylne mu szczęście ligowe, nie będzie raczej wieczne, podobnie, jak w pucharach, gdy opuściło go nagle. Mam nadzieję, że nie będzie umierał za nic nie grającego Jaliensa z przepięknym CV, jak ostrzegałem go kilka miesięcy temu. Ponownie sugeruje Valckxowi, poważną analizę potrzeb transferowych Wisły, bo ja nie mam nic do zagranicznych piłkarzy, ale wyłącznie lepszych od polskich, gdyż jest to zasada wszędzie na świecie stosowana, więc Maaskant nie powinien wyrażać zdziwienia, bo w Bredzie nie pracuje a Jaliens jest Holendrem a nie Polakiem, podobnie, jak innej narodowości, niektórzy gorsi od Polaków piłkarze Wisły. Jakkolwiek nie jest, nie dajmy się ponieść emocjom i dajmy czas wszystkim, mówiąc sobie konstruktywną prawdę, w ramach wspólnego dobra. Zawsze fakty na koniec, przemówią i wszystkich podsumują. Póki co wara od Maaskanta,wszelakiej maści amatorom piłkarskim z nad Wisły.
Ostatnio edytowane przez kot : 17.10.2011 o godz. 23:53.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|