Merkury napisał(a):

|
Ocena ostatnich spotkań w wykonaniu Wisły może być tylko jedna - budowę zespołu trzeba będzie rozpocząć od nowa zimą. Każda formacja wymaga wymiany niemal w całości. Cezary Wilk jest najsłabszym kapitanem jaki kiedykolwiek reprezentował barwy Wisły Kraków. Słabi zawodnicy plus trener, który nie potrafi dostrzec beznadziei w grze zespołu w dłuższej perspektywie nie można pozytywnie oceniać- jego praca pod Wawelem dobiega końca znając Cupiała zwolni go jeszcze przed przerwą zimową. Zawodnicy, którzy w większości do nas trafiają chyba nie są dobierani w sposób odpowiedni pod względem umiejętności, charakterologicznym etc... skauting praktycznie nie istnieje nie bójmy się tego słowa użyć. Jeżeli nic zimą się nie zmieni i w dalszym ciągu Pan Cupiał będzie realizował tą politykę wobec klubu przez następne lata będzie walka w środku tabeli albo niżej bo trudno mi uwierzyć by nawet tacy "zawodowcy" jak Lamey przychodzili wtedy do nas.
|
Zapomniałeś dodać, że Cupiał chyba jednak wszystko rozsprzeda, ściągnie dług, doprowadzi Wisłę do bankructwa, co poskutkuje grą w C-klasie. Do tego dogada się z Filipiakiem i na R22 zamiast grających wiślaków wypasać się będą kozy.
wolfy napisał(a):

Nie mają racji, bo po pierwsze: Wisła strzeliła DWIE bramki więcej niż Jagiellonia, a po drugie - praktycznie nikt nie kwestionował słabego sędziowania i wypaczenia wyniku meczu. Rozkręcili jakąś żałosną akcję, denny tekścik o ustawianiu meczy, a na koniec stwierdzili, że zrobili to PRZEZ KIBICÓW WISŁY.
(...)Rozumiecie? To nasza wina, że w obronie Czesia zrobili z siebie debili!
Nie ma sensu udawać, że deszcz pada kiedy plują na nas...
|
Weszło tym razem przegięło. I nie chodzi tu o najeżdżanie na Wisłę, bo oni jadą równo po wszystkich. Chodzi o dwie rzeczy:
- zdecydowaną sympatię dla Michniewicza, który jest ich kumplem - w przypadku tego meczu nie są do końca obiektywni;
- rzucanie bardzo poważnych oskarżeń i chamskie uwagi w stosunku do Lyczmańskiego.
Owszem, Lyczmański spartolił mecz, zawalił na całej linii. Ale powiem szczerze: do wczorajszego wieczoru nie kojarzyłem tego arbitra. Ani z dobrej, ani ze złej strony. Owszem, takiego Borskiego kojarzę niestety świetnie, Małka również. Ale Lyczmański? Ergo: był średnim sędzią, który nie podejmował zbyt wiele kontrowersyjnych decyzji.
Natomiast sugerowanie zmieniania zawodu gościowi (plus uwaga na gorąco "wypad z futbolu, niech ubiega się o pracę w warzywniaku"), który jednak wziął to na klatę, przyznał się do błędu i w wywiadzie praktycznie domaga się dla siebie kary - jest zwyczajnie niesmaczne. Rozumiem, że facet ma się powiesić, albo przynajmniej ubrać w wór pokutny i ruszyć na klęczkach do Composteli, żeby udobruchać redaktorów portalu.
Wreszcie najbardziej bulwersująca sprawa. Pierwszy artykuł nosi tytuł "Liga orżniętych przez sędziów". W tekście nazywa się sędziów "złodziejami". W szyderczym artykule o Maaskancie, który bronił decyzji sędziego fragment "jeśli sędziowie będą jej pomagali". Wreszcie felieton o wiele mówiącym tytule "Czy dzisiaj mecze w polskiej lidze mogą być ustawiane? Oczywiście!".
Od słówka do słówka i w zasadzie pojawia się sugestia, że my wczorajszy mecz kupiliśmy. Oczywiście nie ma wprost oskarżenia - bo nie są głupi, ale ewidentnie dają do zrozumienia, że "coś może być na rzeczy".
Wyjątkowo niesmaczna zagrywka.
Awe napisał(a):

|
Nikt o zdrowych zmysłach nie pisze, że nie było faulu. Był. Ale żenująca i zastanawiająca jest ta cała burza w szklance wody. Jak przegraliśmy mistrzostwo przez błąd sędziego w meczu Amiki z Ruchem to nie było takiego szaleństwa. Pamiętacie podobną krucjatę po niesłusznie przyznanym nam karnym? Potem przez sto meczy nie było dla nas karnego. Teraz będzie to samo. A każdy błąd sędziego przeciwko nam będzie usprawiedliwiany przez to niesamowite nagłośnienie tej sprawy. A takie błędy jak wczoraj sa w co drugiej kolejce.
|
Dokładnie, cała ta nagonka przypomina sprawę "afery Saksa". Afery, która okazała się burzą w szklance wody ale skończyła się tym, że sędziowie bali się dyktować ewidentne karne dla Wisły. Oby teraz nie było podobnie.