Panowie, proszę o skończenie tej dyskusji wokół pierwszej bramki. Naprawdę, nic odkrywczego napisać się już nie da. Karkołomne próby uzasadniania, że faulu nie było mnie brzydzą. Ale jeszcze bardziej ciągłe użalania kibiców Wisły, że sędzia sprezentował nam gola. Można było to napisać raz, ale żeby to wałkować przez tyle czasu?
Chcecie być fair? To róbcie to na własną rękę. Proponuję skontaktować się z kibicami Jagi, którzy byli u nas wczoraj i zaprosić na jakiś weekend do Krakowa na własny koszt. W ramach rekompensaty moralnej
Ale przestańcie już psuć humor innym swoim malkontenctwem. Tak, gramy kichę. Tak, sędzia podarował nam kluczową bramkę. Ale futbol to gra błędów. Wczoraj szczęście było przy nas, więc jednak trzeba się z tego cieszyć. Wygraliśmy z trudnym przeciwnikiem i wróciliśmy do czołówki. Drużyna odzyskała wiarę w siebie po tragicznym meczu na Łazienkowskiej. Skoncentrujmy się więc wreszcie na pozytywach, bo jednak jakieś są. Garguła na przykład zagrał wreszcie niezły mecz. I jeszcze ważniejsze: potrafiliśmy się podnieść w meczu, w którym przegrywaliśmy. Taka Amika w tym sezonie tego nie potrafi.
BTW: Odnośnie tego błędu sędziego: i tak w ogólnym bilansie jesteśmy ciągle do tyłu, bo jak porównać bramkę Bitona z nieuznanym golem Penksy z PAO, który kosztował nas LM?