wislak68 napisał(a):

Przepraszam że wcinam się w dyskusję niewywołany ale ponieważ, jak mniemam, w jakimś stopniu sam ją zainicjowałem swoim postem, dlatego chciałby się jednak odnieść do kilku wątków:
1. Z całym szacunkiem ale doświadczenia ostatnich czterech lat dowodzą że prezes i PiS będą mieli wpływ na zapobieżenie ewentualnemu krachowi mniej więcej taki sam jak Żyd na swój los w Oświęcimiu. Rządząca większość będzie miał w ogromnym poważaniu: tak projekty ustaw zgłaszane przez PiS (ile to projektów ustaw zgłoszonych przez PiS czeka już zresztą w szufladzie Grzesia) jak i " KONSTRUKTYWNĄ krytykę działań, bądź niedziałań rządu". Nie ma również żadnych przesłanek aby stwierdzić że inny los spotka "wskazywanie KONSTRUKTYWNYCH rozwiązań". Moim zdaniem w swoich relacjach z opozycją partia rządząca skupi się najpierw na próbie stworzenia "uczciwej prawicy" a potem (w przypadku wybuchu kryzysu) na wciąganiu opozycji w róznego rodzaju: "rady ocalenia" których jedynym celem będzie próba rozłożenia odpowiedzialności za kryzys (ewentualny).
Historia ostatnich sześciu lat to historia nieustannej jazdy z PiS. Jeśli PO nie było w stanie zmienić tego tonu nawet po Smoleńsku to naprawdę trudno jest mi zrozumieć jak można zakładać że nagle zaczną traktować PiS w sposób konstruktywny (nie piszę nawet o podejściu partnerskim) w związku z hipotetycznym kryzysem?
2. Jeśli chodzi o "geografię polityczną Polski z lat 1990-2011" i wniosków z niej wypływających: bardzo bym prosił abyś sprawdził jak wyglądała ta mapka po wyborach z roku 2001. Mam nadzieję że zweryfikujesz wtedy swoje poglądy o tym że: "Okaże się, że niezależnie od partii, od przywódcy, od rozwoju sytuacji - mapa polityczna nie zmienia się." i "Preses po prostu wstrzelił się w target". A moje wnioski ze wspomnianej analizy są takie: wiele trzeba zrobić i dużo trzeba umieć żeby utrzymać stan posiadania natomiast bardzo łatwo jest stracić to co udało się już uzyskać.
3. Zastanawiam się ile to juz razy Prezez próbował "przygotować partię na przejęcie władzy"? I wychodzi mi że conajmnej kilka: od Marcinkiewicza, Jurka, Migalskeigo do Ziobro.Każdy z nich był wymieniany jako ewentualny następca JK. I okazuje się że nie wychodzi. Mniej więcej tak samo jak w PO. Bo popatrzmy: Olechowski, Gilowska, Rokita czy ostatnio Schetyna (ten ostatni cały czas w grze ale w niełasce; coś jak Ziobro w PiS). Co więcej: popatrzmy na walkę o schedę po Kwachu (i Milerze) na lewicy (Olejniczak z Napieralskim) czy o władzę w PSL (Łuczak z Pawlakiem). Argumentu że JK nie próbował nie kupuję. To że nie wychodzi (przy zastrzeżeniu że to cecha wspólna polskiego systemu politycznego) tak. Bardzo ciekawa była by natomiast dyskusja nad tym ogólnym zjawiskiem.
4. Nie ma ludzi nie zastąpionych. W takim razie podaj proszę swój typ ewentualnego następcy JK (takiego którego uważasz za najlepszego) a ja napisze Ci jakie (moim zdaniem) będzie mieć to konsekwencje dla: PiS, opozycji wobec PO i generalnie dla kraju.
|
otóż WIślaku - jeśli chcesz analizować mapkę wyborów - to proszę bardzo popatrz sobie gdzie SLD miało najwięcej a gdzie najmniej głosów - mapki Ci się elegancko zgrają.
Jeśli chodzi o konstruktwne wypowiedzi Prezesa - to chciałbym je usłyszeć. Może dla wyborcy PIS nie są ważne poglądy partii byleby n***ć na PO ale ja chętnie bym posłuchał. W ciągu ostatnich 4 lat nie słyszałem ani jednej naprawdę rzeczowej i mądrej wypowiedzi Prezesa lub koogokolwiek z jego przydupasów (no może prócz kilku wypowiedzi śp. Gęsickiej ale on nie była przydupasem, tak samo jak Piecha). I napradę mało mnie obchodzi co w tym czasie robi PO.
Jeśli chodzi o osobę będącą następcą Prezesa - przykład ludzi PO jest tu trochę nie na miejscu bo PO nie potrzebuje zmiany lidera, tak jak żadna inna partia (może oprócz SLD) w PO Tusk po mistrzowsku rozgrywa ludzi i potrafi ich mimo wszystko utrzymać przy sobie albo zwyczjnie wykorzystać - vide Palikot.
Natomiast Prezes potrafi albo ludzi wyrzucać albo tak im dowalić żeby sami odeszli.
Gdyby Prezes szedł naprawdę na kreacje nowego lidera - bez problemu by go wykreował. Tak jak wystarczyło puścić nikomu nieznanego Marcinkiewicza aby w ciągu paru tygodni popularność jego przewyższyłą popularnością Kwaśniewskiego przy ostrej nawalance na PIS...
"Zachowanie się publiczności krakowskiej, a raczej zwolenników Cracovii na ostatnich jej meczach, stało się naprawdę skandalicznem. Tylko ten sędzia jest dobry, sprawiedliwy i obiektywny, który jej dogadza, każdy inny jest "kaloszem", "papuciem", "zbrodniarzem". Doprowadziło to do najzwyklejszego terroru. " Tygodnik Sportowy rok 1924, nr 43