sambo napisał(a):

Zabrzmi to Sędzio jak górnolotny frazes - ale Prezes powinien ze wszelkich możliwych mu środków i sił robić wszystko aby do krachu nie dopuścić a nie tylko się go spodziewać.
Jako obywatel RP, syn tej ziemi, jako poseł RP i lider jednej z dwóch największych partii politycznych winien on zrobić wszystko co w jego mocy. I nie chodzi mi tutaj o nawet o rzeczy na które nie ma wpływu. Nie chodzi mi tutaj nawet o jakieś projekty ustaw. Chodzi mi przynajmniej o KONSTRUKTYWNĄ krytykę działań, bądź niedziałań rządu. Chodzi mi o wskazywanie KONSTRUKTYWNYCH rozwiązań - tak aby faktycznie debata była debatą merytoryczną a nie zwyczajnym pieprzeniem głupot. Prezes nie różni się w pieprzeniu głupot ani o jotę z zestawem postkomuny.
Co do zaufania do Prezesa i jego jedynej przywódczej roli i nieodzowności w PIS - proponuję prześledzenie geografi politycznej Polski na przestrzeni lat 1990-2011. Okaże się, że niezależnie od partii, od przywódcy, od rozwoju sytuacji - mapa polityczna nie zmienia się. Odcienie kolorków zawsze skupiają się na tych samych obszarach terytorialnych.
I ludzie głosują na to ugrupowanie, które przedstawia poglądy zbieżne do wyborcy. Prezes wcale nie ukształtował poglądów swoich wyborców- choć wykształciuchy są o tym przekonani. Preses po prostu wstrzelił się w target.
Gdyby Prezesowi faktycznie zależało przede wszystkim na kraju, to już dawno przygotowywałby partię na przejecie władzy a sam co najwyżej mógłby pozostać jej mentorem. Jednak to zadanie przerasta ambicje prezesa. Wtłoczył on ludziom - on i jego pżałowania godni przydupsy typu Kuchciński czy Dera, że Prezes = PIS = jedyny obrońca konserwatywnego i patriotycznego myślenia o Polsce.
Nie dajcie się zwieść ludzie na takie tanie chwyty. Nie ma ludzi nie zastąpionych - precież o tym wiesz.
|
Przepraszam że wcinam się w dyskusję niewywołany ale ponieważ, jak mniemam, w jakimś stopniu sam ją zainicjowałem swoim postem, dlatego chciałby się jednak odnieść do kilku wątków:
1. Z całym szacunkiem ale doświadczenia ostatnich czterech lat dowodzą że prezes i PiS będą mieli wpływ na zapobieżenie ewentualnemu krachowi mniej więcej taki sam jak Żyd na swój los w Oświęcimiu. Rządząca większość będzie miał w ogromnym poważaniu: tak projekty ustaw zgłaszane przez PiS (ile to projektów ustaw zgłoszonych przez PiS czeka już zresztą w szufladzie Grzesia) jak i " KONSTRUKTYWNĄ krytykę działań, bądź niedziałań rządu". Nie ma również żadnych przesłanek aby stwierdzić że inny los spotka "wskazywanie KONSTRUKTYWNYCH rozwiązań". Moim zdaniem w swoich relacjach z opozycją partia rządząca skupi się najpierw na próbie stworzenia "uczciwej prawicy" a potem (w przypadku wybuchu kryzysu) na wciąganiu opozycji w róznego rodzaju: "rady ocalenia" których jedynym celem będzie próba rozłożenia odpowiedzialności za kryzys (ewentualny).
Historia ostatnich sześciu lat to historia nieustannej jazdy z PiS. Jeśli PO nie było w stanie zmienić tego tonu nawet po Smoleńsku to naprawdę trudno jest mi zrozumieć jak można zakładać że nagle zaczną traktować PiS w sposób konstruktywny (nie piszę nawet o podejściu partnerskim) w związku z hipotetycznym kryzysem?
2. Jeśli chodzi o "geografię polityczną Polski z lat 1990-2011" i wniosków z niej wypływających: bardzo bym prosił abyś sprawdził jak wyglądała ta mapka po wyborach z roku 2001. Mam nadzieję że zweryfikujesz wtedy swoje poglądy o tym że: "Okaże się, że niezależnie od partii, od przywódcy, od rozwoju sytuacji - mapa polityczna nie zmienia się." i "Preses po prostu wstrzelił się w target". A moje wnioski ze wspomnianej analizy są takie: wiele trzeba zrobić i dużo trzeba umieć żeby utrzymać stan posiadania natomiast bardzo łatwo jest stracić to co udało się już uzyskać.
3. Zastanawiam się ile to juz razy Prezez próbował "przygotować partię na przejęcie władzy"? I wychodzi mi że conajmnej kilka: od Marcinkiewicza, Jurka, Migalskeigo do Ziobro.Każdy z nich był wymieniany jako ewentualny następca JK. I okazuje się że nie wychodzi. Mniej więcej tak samo jak w PO. Bo popatrzmy: Olechowski, Gilowska, Rokita czy ostatnio Schetyna (ten ostatni cały czas w grze ale w niełasce; coś jak Ziobro w PiS). Co więcej: popatrzmy na walkę o schedę po Kwachu (i Milerze) na lewicy (Olejniczak z Napieralskim) czy o władzę w PSL (Łuczak z Pawlakiem). Argumentu że JK nie próbował nie kupuję. To że nie wychodzi (przy zastrzeżeniu że to cecha wspólna polskiego systemu politycznego) tak. Bardzo ciekawa była by natomiast dyskusja nad tym ogólnym zjawiskiem.
4. Nie ma ludzi nie zastąpionych. W takim razie podaj proszę swój typ ewentualnego następcy JK (takiego którego uważasz za najlepszego) a ja napisze Ci jakie (moim zdaniem) będzie mieć to konsekwencje dla: PiS, opozycji wobec PO i generalnie dla kraju.