Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#14693
Stary 13.10.2011, 13:26
JEDREK76 napisał(a):Wyświetl post
Ale zarówno w przypadku Tymińskiego jak i Leppera nie było to wsparcie/poparcie ich przez środowisko esbeckie wprost, tak jak w chwili obecnej w przypadku Palikota. Chyba zgodzisz się ze mną, że takim najbardziej znanym przedstawicielem tegoż środowiska jest urban (w tle którego działa niejaki płk. SB hipolit starszak) i jego gazetka, który dotychczas popierał jednoznacznie LSD. Przynajmniej nie słyszałem o jego poparciu dla Tymińskiego czy Leppera. Dołącz sobie do tego antyklerykalne (i esbeckie - IV Departament) środowisko "Faktów i Mitów", które także poparło Palikota. Owszem to środowisko wcześniej lawirowało, ale w przypadku urbana wcześniej popierane jednoznacznie było LSD. Pamiętasz wizytę tego kurdupla z przerastającą go butlą szampana po wygranych dla postkomuny wyborach w 1993 czy też prezydenckich Kwacha w 1995
Dlaczego poparli tym razem Palikota Pewnie chcieli się pozbyć Napieralskiego, który te środowiska marginalizował odmładzając skład (może za wyjątkiem powrotu Millera). Dla mnie minus - wynikający z tego, jaką skuteczność (tego wydawałoby się wymierającego środowiska) pokazał przebieg wyborów - jest większy aniżeli plus jakim jest słaby wynik LSD.


W tym przypadku nie będę się upierał przy swoim , bo dobrze byłoby poznać jakieś miarodajne badania w tym temacie, w okresie czasu w którym wynik tych partii był zbliżony do siebie i oscylował w okolicach 1%. Aczkolwiek przy porównywaniu tegoż wypadałoby pamiętać także o tym, że PJN miał klub parlamentarny i choćby tylko z tego powodu powinien mieć znaczną przewagę w czasie antenowym od palikotowców.


Napieralski w wyborach prezydenckich miał 13,59% dodaj sobie do tego nawet 1,27% osiągnięte przez Leppera (którego elektoratu jednak tak w całości nie kojarzyłbym z antyklerykalną lewicą) i porównaj z zsumowanym wynikiem Palikota i LSD. Niestety nawet biorąc pod uwagę różnicę frekwencji w wyborach prezydenckich i parlamentarnych, widać tendencję wzrostową i to dla takiej najgorszej formy lewicy światopoglądowej.
Dodaj sobie do tego fakt, że z badań wynika, iż w większości poparli Palikota ludzie młodzi. Zresztą nie tylko z badań (OBOPów i innych takich) to wynika, bo wystarczy pogwarzyć czasem ze smarkaczami dla których czasy PRLu są abstrakcją. To już świadczy o fakcie, że jest to trochę inny elektorat niż ten o którym Ty piszesz. Smutne dla mnie jest właśnie to, że tacy ludzie jak urban et consortes znowu mają wpływ na tak znaczną część elektoratu.



Obyś miał rację...
1. Nie zgodze się z opinią że Urban i jego "Nie" tudzież "Fakty i Mity" (szczerze mówiąc nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje ) miały by jakoby być "reprezentantem środowiska sb-ckiego" a popieranie przez nich Palikota miało by dowodzić że lobby postkomunistyczne (które samo w sobie jest znacznie szersze niż środowisko postkomunistycznych służb) zmieniło swoje preferencje. Z całym szacunkiem ale taki Urban w ichniej "hierarchii" to nie wiem czy łapie się na szlify oficerskie. Był dla nich użytecznym głupkiem i myślę że dalej takim pozostał. Ale żeby utrzymać się w tej konwencji porównaczej to ująłbym to w ten sposób: sygnałem że "lobby postkomunistyczne" zaczyna zostawiać LSD i popierać Palikota było by spotkanie posła z powiedzmy Jaruzelskim (może być Kiszczak) po którym ten pierwszy zaczął by trąbić o patryjotyźmie generała na co ten drugi przyznał by łaskawie że Ruch Palikota dobrze służy Polsce. Póki co to w roli tej cały czas występuje jeszcze LSD.
Dlatego powtórzę: jeśli ceną za zniknięcie postkomunistycznej lewicy miały by być awans RPP to jestem za. Uważam że per saldo było by to opłacalne dla kraju. Lobby postkomunistyczne z polityczną emancją w postaci zanarchizowanego RPP było by słabsze niż ze zdyscyplinowanym LSD.
2. Zgadzam się z tym że dla rozstrzygnięcia tej wątpliwości sprzydały by się jakieś wiarygodne badania.
3. Mam wrażenie że przedstawiając swój pogląd na temat procentowego udziału elektoratu "palikotowców" (choć osobiście zaczyna mi się podobać coraz bardziej popularne: "gasipsy") byłem zbyt mało precyzyjny. Dlatego wyjaśniam: pisząc że ich procent w elektoracie jest mniej więcej stały miałem na myśli to że jest on stały na przestrzeni czasu. To znaczy że uważam iż w przypadku większości małolatów z głosowania na "gasipsów" (tak samo jak wcześniej z Tymińskiego czy Leppera) się wyrasta. Ci sami ludzie za parę lat będą juz głosować na kogoś innego (co nie zmienia faktu że w tym samym czasie na "gasipsów" zagłosuje jakiś procent nowo wchodzących "na rynek" małolatów).
Nie przeraża mnie również to że: "tacy ludzie jak urban et consortes znowu mają wpływ na tak znaczną część elektoratu.". Dlatego że moim zdaniem nie ma żadnego "znowu". Oni mieli na nich wpływ "od zawsze". Tyle tylko że kiedyś przejawiało się to w głosowaniu na: Kwacha, LSD czy PO a teraz w głosowaniu na RPP.
Moim zdaniem popełniasz też błąd w prosty sposób sumując elektoraty LSD i RPP. Bardzo dużą część elektoratu LSD (prawdopodobnie nawet większość) stanowią bowiem: byli (i obecni) wojskowi, byli (i obecni) milicjanci, pracownicy aparatu, dawna nomenklatura itp, itd. Ten elektorat jest sam w sobie zupełnie inny niż "gasipsy". Co nie zmienia faktu że gdy trzeba będzie to pójdzie za głosem przywódcy (i bynajmniej nie mam tu na myśli Palikota) nawet czując pogardę w stosunku do "typowego gasipsa".
4. Przyznam szczerze że bardzo zaintrygowałeś mnie stwierdzeniem (tak je przynajmniej rozumiem Twój komentarz) że lepiej aby Palikot był z Grzesiem niż z Donkiem. Ja osobiście nie widzę żadnej różnicy miedzy nimi. A że wojenka będzie to moim zdaniem jak w banku.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 13.10.2011 o godz. 13:56.