Sędzia napisał(a):

Mam wrażenie, że błędnie to odebrałeś.
Kaczyński nie czeka na krach i wariant węgierski w sensie, że ma nadzieję, że taki scenariusz się spełni.
Jak ja rozumiem to co miał na myśli - on się spodziewa krachu (choć go Polsce nie życzy) i w związku z tym przewiduje wariant węgierski.
Już kilka razy pisałem o tym, może nie dość wyraźnie, ale napiszę wprost - moim zdaniem JK jest zadowolony z faktu, że PiS ma 30% i jest stosunkowo trwałą siłą polityczną. Oczywiście - ocenia negatywnie PO, a Tuska już w szczególności - ale wydaje mi się, że Kaczyński jest zadowolony z faktu, że udało się doprowadzić w Polsce do sytuacji, w której SLD ma tylko 8% i jak dobrze pójdzie, to zniknie ze sceny politycznej (gorzej, że pojawił się Palikot). Myślę, że tak naprawdę dla JK w tym momencie ważniejsze jest odbudowanie się partii po Smoleńsku i znalezienie kogoś, kto scementuje środowiska będące w PiS, niż samo rządzenie (choć i to ma plusy i okazji by nie odrzucił).
Bez JK moje poparcie dla PiSu zmienia się w obojętność wobec wszystkich partii politycznych i całej tej dziedziny, bo po prostu nie ma w tym momencie nikogo, kto by się do tego nadawał. I tu nawet nie chodzi o kwestie związane z utrzymaniem partii w całości - zwyczajnie nie ma na scenie politycznej innego polityka, do którego miałbym jakie takie zaufanie (jeszcze Macierewicz, ale umówmy się - on na pewno nie doda PiSowi skrzydeł).
|
Zabrzmi to Sędzio jak górnolotny frazes - ale Prezes powinien ze wszelkich możliwych mu środków i sił robić wszystko aby do krachu nie dopuścić a nie tylko się go spodziewać.
Jako obywatel RP, syn tej ziemi, jako poseł RP i lider jednej z dwóch największych partii politycznych winien on zrobić wszystko co w jego mocy. I nie chodzi mi tutaj o nawet o rzeczy na które nie ma wpływu. Nie chodzi mi tutaj nawet o jakieś projekty ustaw. Chodzi mi przynajmniej o KONSTRUKTYWNĄ krytykę działań, bądź niedziałań rządu. Chodzi mi o wskazywanie KONSTRUKTYWNYCH rozwiązań - tak aby faktycznie debata była debatą merytoryczną a nie zwyczajnym pieprzeniem głupot. Prezes nie różni się w pieprzeniu głupot ani o jotę z zestawem postkomuny.
To po pierwsze.
Po drugie jest co najmniej zastanawiająca to ślepe zaufanie do Prezesa. Jeszcze 5 lat temu Sędzio pewnie jedynym politykiem, którem ufałeś był JKM - to powinno Cię chyba nauczyć dystansu do własnych uczuć?
Co do zaufania do Prezesa i jego jedynej przywódczej roli i nieodzowności w PIS - proponuję prześledzenie geografi politycznej Polski na przestrzeni lat 1990-2011. Okaże się, że niezależnie od partii, od przywódcy, od rozwoju sytuacji - mapa polityczna nie zmienia się. Odcienie kolorków zawsze skupiają się na tych samych obszarach terytorialnych.
Co to oznacza wg mnie?
Otóż oznacza to, że ludzie mają swoje poglądy, dlatego że zostali tak wychowani, bo tak uważają itd itp a poglądy te kształtują się w rodzinach polskich od początków XX wieku i nowoczesnego systemu partyjnego na ziemiach polskich.
I ludzie głosują na to ugrupowanie, które przedstawia poglądy zbieżne do wyborcy. Prezes wcale nie ukształtował poglądów swoich wyborców- choć wykształciuchy są o tym przekonani. Preses po prostu wstrzelił się w target.
Gdyby Prezesowi faktycznie zależało przede wszystkim na kraju, to już dawno przygotowywałby partię na przejecie władzy a sam co najwyżej mógłby pozostać jej mentorem. Jednak to zadanie przerasta ambicje prezesa. Wtłoczył on ludziom - on i jego pżałowania godni przydupsy typu Kuchciński czy Dera, że Prezes = PIS = jedyny obrońca konserwatywnego i patriotycznego myślenia o Polsce.
Nie dajcie się zwieść ludzie na takie tanie chwyty. Nie ma ludzi nie zastąpionych - precież o tym wiesz.