Byłem po bilety na Fulham dla siebie i kilku innych osób (w tym mojego dla ojca co uznaje za swój osobisty sukces, bo jest to człowiek, który z piłką nożną za wiele wspólnego nie ma, ale się udało namówić

- oczywiście sektor odpowiedni dla niego ) i taka refleksja mnie naszła.
O ile większą frekwencję mielibyśmy gdyby nie obowiązek posiadania KK. Przecież jak stałem w kolejce, to KAŻDY obok mnie podawał nr PESEL, a nie KK, a co za tym idzie nie posiada wyrobionej KK. Jestem pewien, że nie są to odosobnione przypadki. Bo jak inaczej wytłumaczyć zjazd frekwencji, skoro w tamtym sezonie przy
tych samych cenach mieliśmy na meczu ligowym średnio 16-17 k. A dodatkowo zdobyliśmy jeszcze MP.
Z jednej strony chyba zbyt pochopna zagrywka klubu, ale też pokazująca jakich to mamy 'kibiców', albo inaczej widzów, dla których wydanie 10 pln i wyrobienie sobie karty to za duży wysiłek jak widać. Bo jak coś trzeba wyrobić = będą z tym kłopoty = nie chcę mi się. Smutna prawda.
Jagul napisał(a):
|
Najlepiej jakby ludzie z Wisły przyszli do niego i sami zaoferowali bilet albo żeby od razu cały stadion przyjechał...
|
Otóż to...