Edson napisał(a):

|
Dokładnie Worcester! Proponuję, żeby być uprawnionym do głosowania trzeba zrobić test wiedzy o polityce z ostatnich 4 lat, a na wyborach zamiast kilkustronnicowego zeszytu jedna kartka z listą partii kandydujących. Potem dowiaduje się, że w 2007 posłem zostaje tapicer z opolskiego o nazwisku Tusk, a teraz z podniepołomickiej wsi do sejmu dostał się 22-letni student Jan Ziobro, którego ze Zbyszkiem z europarlamentu łączy jedynie to samo nazwisko. Ciekaw też jestem ilu krakusów głosujących na Palikota wiedziało, że pierwsza "pani" na liście jeszcze rok temu była mężczyzną...
|
Czemu z 4 lat.?Ogólny test z wiedzy historycznej, kultury,sztuki. No i test z rozumienia tekstu. Taki certyfikat zdobywałoby się raz na pięć lat. Proste i przejrzyste. Np. taki certyfikat obejmowałby wybory prezydenckie,parlamentarne i lokalne. Mielibyśmy prawdziwe sito,bo do wyborów szedłby ten co by zdał,a więc interesuje się czymś na poziomie średnio-podstawowym. No i rozumie co czyta, w jakimś stopniu kojarzy fakty,wyciąga wnioski. Tak takie coś miałoby sens. A i najważniejsze. Odpowiedzialność za sładane obietnice.
Wtedy jakaś wykładnia takich wyborów by była,a tak?
P.S. Znów nie udawajcie,że naród jest jakiś loty,bo w większości twardo wierzy w to co przeczyta kobita czy facet w TV. Naprawdę traktowanie bez dystansu tego co mówią w TV jest u większości normą. Gdzieś powyżej ktoś wspominał,że rzesze osób spoglądają na wiarę poprzez pryzmat KK. Dla mnie to menelstwo intelektualne.