wolfy napisał(a):

"Nie miał czasu", ponieważ groziło nam odcięcie dostaw gazu. Chociaż tłumaczenie debilne, to nie zmienia realiów (osobiście stawiam, że nie miał jaj powiedzieć prawdy przed wyborami). I tak musieliśmy podpisać co nam podsuną - jeżeli jest inaczej, to oświeć nas. Alternatywa była prosta - podpisujemy, albo zakręcają kurek.
Oczywiście, można było grać w cykora i liczyć, że GazProm nie zaryzykuje straty wiarygodności u zagranicznych odbiorców. Czy byłoby to rozsądne - mam poważne wątpliwości.
Co do dywersyfikacji - patrz niżej.
Każda partia musiałaby podpisać nową umowę z GazPromem, więc daruj sobie tą demagogię. Kwestia gazoportu pojawiła się po raz pierwszy za rządów PiS-u właśnie (co przeczy bredniom napisanym przez Ciebie wyżej), tylko - no właśnie. Zabrakło czasu. Dobrze, że PO wzięło się za realizację tego pomysłu, zobaczymy efekty.
Nie sprowadziłeś dyskusji na tory merytoryczne - masa w Twoim poście przekłamań i demagogii. Zapomniało się o planach gazoportu PiS, które PO na jakiś czas pogrzebało, zapomniało się ile faktycznie rządził PiS. Strasznie to merytoryczne.
A dlaczego nie cytowałem wypowiedzi przedwyborczych członków rządu? Zgadnij...
Merytorycznie, to można to ująć tak: nie zawiniło tu ani PiS, ani PO. Są to wyniki zaniedbań poprzednich rządów. Kiedy doszło do władzy PiS - było już pozamiatane. Chyba, że znasz sposób na podpisanie kontraktów gazowych i budowę infrastruktury w kilka miesięcy. Jeżeli tak, to czemu nie podzieliłeś się tą wiedzą z PO?
|
Widzisz, ja nie zamierzam obciążać jednych a gloryfikować innych. Dlatego powołuje się na takie a nie na inne artykuły.
Moim zdaniem zawinili wszyscy i SLD i PiS i PO. Wszystko się dzieje za wolno, a politycy nie zdają sobie sprawę jak ich ślamazarność i nieprofesjonalizm odbija się nam wieloletnią czkawką. A demagogię to powinniśmy zarzucić np. postowi Snow-a, który zamiast opisać sedno problemu, to rzuca powierzchownymi hasełkami w imię uzasadnienia jednej tezy.
Amen.