lazy napisał(a):

|
3) Władzę przejmuje PiS i... nie robi nic w sprawie dywersyfikacji, natomiast w ostatniej chwili minister nie ma czasu zapoznać się z umową (sic!!!!) i rekomenduje jej podpisanie (sic! do kwadratu).
|
"Nie miał czasu", ponieważ groziło nam odcięcie dostaw gazu. Chociaż tłumaczenie debilne, to nie zmienia realiów (osobiście stawiam, że nie miał jaj powiedzieć prawdy przed wyborami). I tak musieliśmy podpisać co nam podsuną - jeżeli jest inaczej, to oświeć nas. Alternatywa była prosta - podpisujemy, albo zakręcają kurek.
Oczywiście, można było grać w cykora i liczyć, że GazProm nie zaryzykuje straty wiarygodności u zagranicznych odbiorców. Czy byłoby to rozsądne - mam poważne wątpliwości.
Co do dywersyfikacji - patrz niżej.
lazy napisał(a):

|
4) w 2007 władzę przejmuje PO i zastaje umowę podpisaną na lata. Przygotowuje projekt gazoportu, który ma obsłużyć 1/3 polskiego zapotrzebowania na gaz. BTW, parę dni temu Komisja Europejska przeznaczyła prawie 1 mld dofinansowania na ten projekt.
|
Każda partia musiałaby podpisać nową umowę z GazPromem, więc daruj sobie tą demagogię. Kwestia gazoportu pojawiła się po raz pierwszy za rządów PiS-u właśnie (co przeczy bredniom napisanym przez Ciebie wyżej), tylko - no właśnie. Zabrakło czasu. Dobrze, że PO wzięło się za realizację tego pomysłu, zobaczymy efekty.
Nie sprowadziłeś dyskusji na tory merytoryczne - masa w Twoim poście przekłamań i demagogii. Zapomniało się o planach gazoportu PiS, które PO na jakiś czas pogrzebało, zapomniało się ile faktycznie rządził PiS. Strasznie to merytoryczne.
A dlaczego nie cytowałem wypowiedzi przedwyborczych członków rządu? Zgadnij...
Merytorycznie, to można to ująć tak: nie zawiniło tu ani PiS, ani PO. Są to wyniki zaniedbań poprzednich rządów. Kiedy doszło do władzy PiS - było już pozamiatane. Chyba, że znasz sposób na podpisanie kontraktów gazowych i budowę infrastruktury w kilka miesięcy. Jeżeli tak, to czemu nie podzieliłeś się tą wiedzą z PO?