|
Wracam na siłownie po przerwie i pojawil sie problem. Ze wzgledu na natłok zajec (na uczelni i w pracy) niestety nie moge pozwolic sobie na pelnowymiarowe 3 treningi w tygodniu. Do tej pory ćwiczyłem treningiem fbw (pon-sr-pt lub wt-czw-sob). No i pomyslalem sobie czy byloby to sensowne, gdybym cwiczyl 4x w tygodniu, przy czym w pon i pt byłyby to normalne, pelnowymiarowe treningi, natomiast w pozostale dwa dni (wt i czw) jakies lekkie cwiczenia tak zeby trening nie przekraczał 45-60 minut (tyle jakos uda mi sie wygospodarowac). Wygladaloby to mniej wiecej tak:
PON:
Klatka piersiowa:
- Wyciskanie sztangi płasko 3s
Barki:
- Military press 3s
Tricepsy:
- Prostowanie ramion na wyciągu 2s
Plecy:
- Wiosłowanie sztanga 2s
- Unoszenie z opadu 2s
Nogi:
- Przysiady ze sztanga 2s
- Uginanie nóg w leżeniu 2s
Bicepsy:
- Uginanie ramion ze sztangielkami w chwycie młotkowym 2s
WT i CZW:
klatka, plecy, biceps, triceps - luzniejsze cwiczenia po 1 cwiczeniu (2 serie) na partie
PT:
Klatka piersiowa:
- Wyciskanie hantli na skosie 3s
Barki:
- Wyciskanie hantli 3s
Tricepsy:
- Pompki na poręczach 2s
Plecy:
- Martwy ciąg 2s
- Podciąganie na drążku 2s
Nogi:
- Prostowanie nóg w siadzie 2s
- Uginanie nóg w leżeniu 2s
Bicepsy:
- Uginanie ramion ze sztanga 2s
Ma to wogole sens?
|