Smuda tyle razy zmieniał kluby w Polsce, ze nic dziwnego, że prawie każdy polski piłkarz miał z nim jakąs styczność. To nie znaczy, że dzieki Smudzie cokolwiek osiągnął. Czysta zbieżność.
"Warsztat" Smudy to uczenie szybkiego doskoku do przeciwnika, ktory ma piłke, to "wszyscy atakujemy i wszycy się bronimy", oraz "wypluwamy z sibie flaki". Nieważne, ze w następnej rundzie wszyscy będa zajechani. Liczy się tu i teraz.
Pamiętam bezradność trenerska i taktyczną Smudy chocby z czasów gdy prowadząc Zagłebie przyjechał do Krakowa na mecz z Wisła i pusząc się, że jego drużyna rzekomo gra najładniejszy futbol w Polsce, dostał bęcki i odejchał jak niepyszny (a ponoć szykował sobie posadkę w miejsce Petrescu w Wiśle):
Cytat:
|
dziennikarze zajmujący się piłką nożną twierdzili, że zespół z Lubina gra ładniejszą piłkę niż ten z Krakowa. - Dziś na boisku widziałem tylko jedną drużynę. Tyle mówiło się, że Zagłębie gra teraz najlepszą piłkę w Polsce, a w sobotę większym niż Zagłębie przeciwnikiem Wisły była murawa. Gdyby nie ona, padło by na pewno więcej bramek. Bałem się tego meczu, a spokojnie udało nam się wygrać. Majdan w dzisiejszym spotkaniu był jedynie obserwatorem, właściwie to mogłoby go dzisiaj w ogóle nie być - szydził Petrescu.
|
i jeszcze:
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35760,3287711.html
Tak. Wiem, że to tylko przykład jednego spotkania, ale dla mnie to pokazuje, jak wiele brakuje Smudzie do tego, zeby nazywac go genialnym, czy najlepszym polskim trenerem