Płakać po Maaskacie można wtedy jak zespół obroni MP a mimo to nie zostanie z nim przedłużony kontrakt. Robert musi się bronić sam - tj wynikami i grą zespołu. Jak to będzie (MP) to żadne kąsania Smudy z za węgła czy innych mu nie przeszkodzą. Jak będzie gra słaba i brak wyników - sami w większości będziemy chcieli żeby odszedł. Oczywiście nie znaczy to że większość z nas pragnie powrotu Smudy za Robrta
Ale czym się martwić? Na razie niech Robert zacznie punktować w lidze ze słabiakami i może jakiś remis w LE urodzi. Bo jak na razie z tego co kojarzę to Wisła ma najgorszy bilans z wszystkich zespołów w LE. A w rodzimej lidze też nas nie rozpieszcza.
Ja w każdym razie zacznę płakać nad Maaskantem jak faktycznie podźwignie zespół do góry, obroni MP a mimo to nie przedłużą z nim kontraktu.
BTW
Jak nie Maaskant to zawsze jakiś inny trener zagraniczny się znajdzie. Bez histerii.