|
@Elefant i Dragon
Nie zdajecie sobie sprawy jak wielkie szczęście macie żyjąc w Polsce, mieszkając w Europie. Jako Polacy z tego samego tytułu mamy ogromne możliwości. Mogliśmy się urodzić w Afryce w Azji, w krajach gdzie prawie nie ma edukacji a tydzień pracy trwa 7 dni. Żyjemy sobie w naszych wygodnych domach, mamy prąd,wodę, gaz. Mamy internet a z nim prawie nieograniczony dostęp do wiedzy.
Mam wielu, naprawdę wielu znajomych, którzy zamiast narzekać wzięli się do roboty. Nie wyjechali z kraju, nie siedzieli na garnuszku rodziców tylko wzięli swoje życie w swoje ręce. Mają teraz swoje firmy, dobre posady, zarabiają, zatrudniają ludzi. Harują po 10-14 godzin dziennie, ale są szczęśliwi i wiedzą że za narzekanie nikt im nie zapłaci.
Często zdarza mi się ostatnio wyjeżdżać za granicę. Problemy są wszędzie tylko ich skala jest inna. A już poza Europą życie wygląda zupełnie inaczej. Nie sięgając jednak tak daleko - ostatnio byłem na Ukrainie. Wystarczy przejechać przez granicę by poczuć jak czas się cofa. O 20 lat. To naprawdę niesamowite przeżycie. Piszecie o drogach - na Ukrainie drogi są masakryczne. Nie wiem może nie ułożyliśmy najszczęśliwszej trasy ale to co przeżyłem w moim aucie pozwala stwierdzić, że (o zgrozo) jazda po krakowskich ulicach to sama przyjemność. 150 km jechaliśmy 5 godzin. Nie wiem czy pamiętacie taki chaos organizacyjny początku lat 90-tych, handel na ulicach, szczękoblaszakowce, skorumpowani policjanci, 50-letnie samochody itd. Wracając do Polski czułem podobny przeskok jak w 95 gdy jechałem z kumplem do Czech.
Nasz kraj się bardzo szybko zmienia - na lepsze. Jednak najlepiej widać to z zewnątrz - moi znajomi którzy przyjeżdżają do Polski od 20 lat mówią że zmiany są kolosalne.
Owszem nie jest idealnie i nigdy nie będzie. Ale jest jedna podstawowa zasada: Umiesz liczyć? Licz na siebie.
Nie ma co liczyć na dobrych wujków, spadek, wygraną w totka. Nie wierzę że rząd taki czy inny mi osobiście pomoże w czymkolwiek. Byle tylko nie szkodził... Primum non nocere.
|