lazy napisał(a):

Nic sobie nie sugeruj co i komu bym podżyrował.
Nie znasz mnie. A w pracy nie raz posługiwałem się i poręczeniami i gwarancjami.
Problem Europy jest taki że jest zbyt powolna w podejmowaniu decyzji, tymczasem rynki potrzebują czasem walnięcia pięścią w stół. Albo pięknych obiecanek jakie funduje Obama. Tymczasem to przez tryb podejmowania decyzji panuje niepewność, która np. ciągnie złotówkę w dół.
|
NI c sobie ani Tobie nie sugeruję - nie znam Ciebie - ale z drugiej strony to doświadczenie z gwarancjami i poręczeniami, które dla Ciebie to bułka z bananem to w świetle tego co powiedziałeś wygląda na niespecjalnie wielkie....
Podobne zabezpieczenia w zwykłym obrocie w normalnych warunkach wyglądają prawie tak jak opisujesz, ale obrót (Grecja) nie jest zwykły: banki francuskie i niemieckie naskupowały greckich (i nie tylko także innych) obligacji i w świetle bankructwa Grecji stają przed małą katastrofą, a w przypadku posypania się kostek domina (Irlandia, Portugalia, Włochy, Hiszpania) przed olbrzymią katastrofą. Tym samym NIemcy i Francja - 2 najpotężniejsze kraje strefy EUro robią co mogą, aby zatkać kolejne dziury w statku pt. strefa EUro, a Premier Tusk - chociaż Polska nie jest w strefie Euro podpisuje się pod gwarancjami w imieniu Polski.
Trzaśnięcie w stół

To raczej łapanie sie przez tonącego brzytwy. Gdyby rynki finansowe nie były wspierane przez interwencję państwa, to nie byłoby tak rozdętej bańki finansowej. Gdyby Bank XYZ inwestując nieodpowiednio zamiast dostać od państwa gwarancje - po prostu upadł, a tych baranów którzy do upadłości doprowadzili nikt już by nigdzie nie zatrudnił, to byłoby zdrowe czyszczenie rynku finansowego. Z tego właśnie interwencjonizmu państwowego w sferze finansowej bankowcy mogą sobie robić co chcą, bo i tak ktoś przyjdzie i posprząta kuku, które zrobili...