Cichy napisał(a):

To, że tego nie rozumiesz nie najlepiej świadczy o Tobie, nie o mnie. Przy okazji sprawdź w słowniku znaczenie słowa "ironia".
Ty SUGERUJESZ, że sprawa Merkel czekała na odpowiedni moment żeby PiSem postraszyć. Ja DOWODZĘ, że nie mogła czekać bo książka świeża, trzeba przez nią jakoś przebrnąć, dostąpić audiencji u wodza i dopiero wydrukować w pierwszy możliwy poniedziałek.
Polemiki z Tobą też nie prowadzę. Po prostu z doskoku wytykam rażące błędy w Twoim toku rozumowania.
|
Mam nadzieję że nie będziesz miał zatem nic przeciwko jeśli również wytknę rażące błędy w Twoim toku rozumowania:
1. Jest szkoła która twierdzi że za brak zrozumienia tekstu czytanego odpowiada strona czytająca. Jest też taka która mówi że winnym jest piszący. Przeczytaj swój "wywód" raz jeszcze i zastanów się nad tym o kim świadczy on nie najlepiej.
2. Podobnie z ironią: odpowiednio podana smakuje wybornie. No właśnie: musi być odpowiednio podana. Bo najbardziej śmieszna (i ironiczna) jest sytuacja w której ze swoich krotochwili cieszy się tylko ten zapodający.
3. O ile dobrze rozumiem to Twoim zdaniem "sprawa" staje się "czekająca" jeśli leży conajmniej rok (jak pistolecik czy wypowiedź ojca Rydzyka). Otóż moim zdaniem by stała się "czekającą" wystarczy chwila. I tak jak słusznie zauważyłeś: z książką redaktorzy (a zapewne i pracownicy sztabu PO) zapoznali się znacznie wcześniej (promocja książki miała się rozpocząć 30 września a zatem do tego czasu cały nakład musiał być już wydrukowany z czego wynika że pierwsze egzemplarze, które z reguły rozsyła się w ramach promocji po redakcjach, musiały być gotowe już ładnych parę tygodni temu). W tym momencie zaczęło się szukanie elementów do których można by się przyczepić w kontekście kampanii (żeby była jasność: jest to normalne zjawisko w trakcie wyborów, gdyby książkę publikował Tusk to z całą pewnością przeglądneliby ją pod tym kątem sztabowcy PiS). I znaleziono wspomniane zdanie które
czekało sobie do "odpalenia" we wskazanym momencie. Dodam jeszcze że skoordynowanie tego z wywiadem TLG i atakami prasy niemieckiej w moim odczuciu potwierdza tezę że mamy do czynienia z "odpaleniem".
Mam nadzieję ż wyjaśniłem Twoje wątpliwości.