|
Chodzilo mi o umiejetnosci.
Gdybym chcial stanac w obronie Maaskanta to napisalbym w ten sposob. Owszem sa to reprezentanci. Spojrzmy jednak jacy (obrona, tak ostatnio krytykowana):
- Chavez. Cale swoje pilkarskie zycie spedzil w lidze w Hondurasie, a Wisla to jego pierwszy powazny klub. Jakie on moze miec doswiadczenie i ogranie poza kilkoma meczami w kadrze ?
- Diaz. Identyczna sytuacja.
- Lamey. Mecze w ostatnim sezonie mozna policzyc na palcach jednej reki.
- Jalins. Ok, tu mozna bylo miec nadzieje na swietnego obronce, przynajmniej jak na polska lige.
I oni maja tworzyc monolit nie do przejscia... ?
Natomiast gdybym chcial go zaatakowac to napisalbym, ze ktos w koncu tych zawodnikow wybieral. Swiadomie zrezygnowano z Cikosa, swiadomie wybrano Diaza.
Tu sie akurat zgodze z tym wywiadem Borka, ze za pieniadze jakie czolowe polskie kluby placa swoim zawodnikom, moznaby znalezc o wiele lepszych pilkarzy. Facet na lawce w bundeslidze, w sredniaku, bez wejsciowek, premii, dostaje podobne pieniadze jak najlepsi Wislacy. I wcale nie jest powiedziane, ze nie chcialby tej lawki zamienic na mozliwosc pokazania sie w pucharach. Liczylem na troche szersze kontakty Valxa i Maaskanta w tym kontekscie.
|