|
Oczywiście Maaskant popełnia błędy. Na pewno nie jest wybitnym trenerem. Ale pamiętajmy, że na wybitnych trenerów Wisły jeszcze długo nie będzie stać. Na naprawdę "dobrych" też nie. Oni pracują na zachodzie lub tam, gdzie są duże pieniądze.
Wisła skazana jest zatem na trenerów najwyżej przeciętnych w międzynarodowej skali. Czyli maksymalnie takich jak Maaskant. Lub tych "z nazwiskiem", ale będących akurat w jakimś poważnym dołku lub desperacji. Niektórzy zachwycają się tutaj Fornalikiem, Probierzem, Skorżą, Lenczykiem - ale kimże oni tak naprawdę są w swoim fachu? Ile ich nazwiska znaczą w świecie profesjonalnego futbolu, w Europie?
Nic. Kto na zachodzie stawiałby ich wyżej od Maaskanta i ich warsztat? Podejrzewam, że nikt. Osiągnęli dużo więcej we współczesnym futbolu? Nie.
Maaskant to wciąż górna półka możliwości Wisły. Zwolnienie go będzie zatem oznaczało krok wstecz i skręt w stronę jeszcze gorszych rozwiązań. Chyba, że Valckx i tu będzie w stanie nas zadziwić i pozytywnie zaszokować, jak Meliksonem.
Problemem Wisły niezmiennie pozostaje zbyt mała ilość klasowych zawodników. Nie mamy porządnych obrońców i tak, to akurat jest spory błąd naszych Holendrów, bo to oni postanowili zaufać Jaliensowi, czy Lameyowi, którzy może kiedyś byli klasowi, ale już nie są. Błędem było też ponowne postawienie na Diaza. W drugiej linii nie ma naprawdę świetnych zawodników poza sprowadzonym przez nich Meliksonem. Atak to obecnie tylko Biton. On akurat się sprawdza. Nadzieję można jeszcze wiązać z Ilievem, który mimo iż na razie zawodzi, widać, że ma rezerwy.
Kirm, Nunez, Sobolewski, Wilk, Jirsak, Garguła - to nie są zawodnicy robiący różnicę. Małecki i Genkow są zbyt chimeryczni, a teraz dodatkowo kontuzjowani.
Więc dziś, gdy Wisła wychodzi na boisko nie ma kto wybijać się ponad przeciętność. Bo na boisku przebywają w składzie tylko przeciętni lub słabi gracze, mający "renomę" wyłącznie w Polsce i to często na wyrost.
Maaskantowi można zarzucić za to brak poprawy nad kryciem strefowym, bo to, co wówczas wyprawiają Wiślacy, szczególnie podczas stałych fragmentów, woła o pomstę do nieba. Prezentują tutaj poziom podwórkowy - nie umieją się ustawiać, blokować rywali, walczyć o górne piłki. Brak też wyuczonych schematów w ofensywie, gdzie wszystko bazuje na indywidualnej inwencji poszczególnych zawodników. Ponieważ inwencję de facto ma tylko 2-3, tylko oni są kreatywni, gdy ich zabraknie, ofensywa też leży.
Problemy naszej drużyny nie biorą się z niczego, są naturalną, zwykłą wypadkową powyższych elementów.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|