Smyrgu napisał(a):

Wisla teraz musi wygrywac mecz za meczem w lidze...problem tylko taki dlaczego mamy wygrywac wszystko skoro przegrywamy mecz za meczem...LE pewnie zostanie darowana i odpuszczona (choć nigdy nie powinno byc takiego podejscia)...takze petla sie zaciesnia a konkurencja jest "mocna" bo nie mamy zadnej przewagi nad rywalami (ani sportowej, ani organizacyjnej , ani finansowej) tak naprawde los trenera w rekach konkurencji...Wisla jest poki co na tyle slaba ze niewiele od niej zalezy i mamy bardzo maly wplyw na mecze ktore gramy a to problem bvardzo powazny...nurkujemy w dol ale jesli trener to opanuje tzn ze sie nadaje na trenera tego klubu jesli nie to zwyczajnie jest za slaby...a w mojej opini jest słaby
P.S. moje zdanie jest niezmienne aczkolwiek nic nieznaczace...i nie bede go powtarzal...
|
Trochę przesadziłeś, jak choćby z tym:
Smyrgu napisał(a):

|
...skoro przegrywamy mecz za meczem...
|
W lidze przegraliśmy jak do tej pory dwa spotkania, w tym jedno na wyjeździe z pretendentem do tytułu
Smyrgu napisał(a):

|
...bo nie mamy zadnej przewagi nad rywalami (ani sportowej, ani organizacyjnej , ani finansowej)
|
Może nad kuchenkorzem i Legią. Nad resztą taką przewagę mamy. 3/4 klubów ekstraklasy marzy o takim budżecie i stadionie.
Smyrgu napisał(a):

Do meczu z Legią szliśmy raczej w górę...
Natomiast zgadzam się, że sytuacja jest poważna. Gra tej drużyny nie daje żadnych podstaw do pozytywnego patrzenia w przyszłość. Ale jak pisałem - to nie tylko wina samego trenera. Przeciętnego, to fakt. Ale nie zapominajmy jeszcze, kim gramy. Kogo mamy na obronie.
Swoją drogą, oglądałem wczoraj Koronę.
Jak znam życie, na wiosnę znowu skończą na miejscu 5-10.
Ale nie oto chodzi. Wczoraj widziałem w Kielcach coś, czego nie widzę od dawna w Wiśle. Walkę całą drużyną o każdy centymetr murawy. Widziałem pomysł na grę w ataku, widziałem zespół.
Mimo, że gdybyśmy rozebrali każdą ich formację na atomy, to żaden z ich zawodników nie ma prawa równać się ani CV, ani umiejętnościami, ani doświadczeniem z naszymi grajkami. Teoretycznie.
Ale ten no-name Ojrzyński zrobił z nich zespół żądny zwycięstwa.
Na jak długo to im wystarczy? Nie wiem. Nie w tym rzecz.
Rzecz w tym, że nasz Holenderski trenejro nie jest w stanie wpoić tego naszym grajkom.
To komentarz do wszystkich, którzy uważają, że jak się nie ma kasy, to się nie gra.