Wyglądało jakby to ...
Lis był u Kaczyńskiego
Kaczyński zrobił to co do niego należało. Nie dał się sprowokować, umiejętnie sparował dziennikarskie ciosy ( a 2-3 były poniżej pasa). Kilkukrotnie zaskoczył prowadzącego.
Lis wiedział, że salon nie wybaczy mu wtopy i wyglądał na tak zdenerwowanego jak Chlebowski na słynnej konferencji...
A najbardziej chyba tremowała go świadomość, że tym wywiadem
Kaczyński zbliża się do kolejnego premierostwa (czego mu z całego serca życzę.)