Dobra, myślę że gorzkie żale już odklepane, więc może pora na jakąś analizę? Od razu uprzedzam, że frustraci i nawiedzeni niczego ciekawego tu nie znajdą. Ot - chłodne obserwacje kogoś kto już niejedną kolejkę cudów widział.
Po pierwsze: tabela jest spłaszczona jak w zeszłym sezonie i nic na razie nie wskazuje, żeby miało być inaczej. To dobrze dla nas.
Z sześciu trudnych wyjazdów cztery mamy już za sobą: Polonia, Korona, Amica i Legia. Z tych czterech meczy wywieźliśmy pięć punktów, co jest wynikiem bardzo dobrym. Powiedzenia "Kto wygrywa na Legii nie zdobywa mistrzostwa" nie wzięło się znikąd - tak naprawdę ważniejsze dla ostatecznego kształtu tabeli są mecze z drużynami ze środka i jej dołu. Tu niestety remis z Widzewem i strata punktów z Lechią bolą.
Przed nami jeszcze tylko dwa trudne wyjazdy: śmieszni i Śląsk. Wiadomo - garbatym trzeba bezwzględnie dopomóc w spadku, za to jeden punkt na Śląsku będzie bardzo dobrym wynikiem.
W poprzedniej rundzie na tym etapie mieliśmy tylko jedenaście punktów, przy czym z trudnych terenów odwiedziliśmy wtedy tylko Białystok.
Moje wnioski: ligę obecnie mamy pod kontrolą, na LE nie jesteśmy przygotowani ani sportowo, ani organizacyjnie, a PP wciąż gramy. Na pewno nie ma takiego dramatu jak rok czy dwa lata temu o tej samej porze.
flamengista napisał(a):

Moja ocena: nie mamy ani jednego dobrego stopera, ani jednego dobrego lewego obrońcy, jednego kreatywnego pomocnika (kontuzjowany), dwóch sensownych skrajnych pomocników (jeden kontuzjowany, drugi starcza na 70 minut), jednego napastnika w formie. Grając drugim składem będziemy tracili punkty nie tylko z czołówką, ale też z ligowymi outsiderami. Nawet pierwszym możemy zaliczać bolesne wtopy, bo atak może nie strzelić tyle ile obrońcy zepsują.