Witam wszystkich po długiej przerwie !
Odpocząłem od forum, natomiast na bieżąco śledzę poczynania Wisły i poczułem potrzebę zabrania głosu w kilku kwestiach.
Ostatnie wyniki sportowe naszej drużyny, raczej nie nastrajają optymistycznie. Widać ewidentnie, że czegoś tej ekipie brakuje. Obecna Wisła to zlepek piłkarzy wybijających się ponad ligowy marazm, przeciętnych oraz słabych. Problem jednak w tym, że brakuje ducha drużyny, nie stanowimy monolitu, jedności na boisku.
Zasadnicza większość kibiców Wisy obwinia za ten stan rzeczy Maaskanta. I pewnie po części macie rację, ale... No właśnie jest jeszcze to magiczne słowo ale... Niestety życie nie jest czarno - białe, ma również odcienie szarości. Podobna filozofia towarzyszy również piłce nożnej. Możemy, jak to mamy w zwyczaju znaleźć sobie kozła ofiarnego i "dokręcać śrubę", albo zastanowić się gdzie tkwi problem i postarać się go rozwiązać. Maaskant ma swoje wady i zalety, jak każdy zresztą. Z pewnością nie jest postacią kryształową i ma swój wkład w obecną sytuację. Trzeba, jednak na ten stan rzeczy spojrzeć kompleksowo, w oderwaniu od frustracji, osobistych animozji i powtarzanych przez "medialnych mentorów" sloganów. Nasz trener nie jest fachowcem tak słabym jak go niektórzy malują, ani tak rewelacyjnym jak się wszystkim wydawało po mistrzostwie.
Problem jednak nie leży tylko i wyłącznie w osobie trenera. Oczywiście można sobie wyobrazić, że dziękujemy mu za współpracę. Nie widzę problemu, ale co dalej ? Zatrudnimy kolejnego, który będzie naszym ulubieńcem do pierwszej wtopy ? Nie można na ten stan rzeczy patrzeć w sposób wycinkowy. Potrzebna jest kompleksowa reforma w Wiśle. Pojedyncze ruchy pt. "zmiana trenera", dadzą tyle co malowanie fasady budynku, którego pękają ściany nośne.
Bez dwóch zdań musimy skończyć z obecną prowizorką i postawić na Akademię Piłkarską oraz Centrum Treningowe z prawdziwego zdarzenia, aby móc szkolić młodzież i podnosić umiejętności piłkarzy. Póki co możemy "zbierać grzyby" na naszej płycie treningowej.
Widać również ewidentnie, że obecnie mamy problem z komunikacją w drużynie. Składają się na to dwie rzeczy. Po pierwsze liczba obcokrajowców w naszej drużynie, a po drugie rewolucja jaką przeprowadziliśmy w niezwykle krótkim czasie w składzie wymieniając niemal całą kadrę. Na automatyzmy w grze pracuje się przez kilka sezonów. Dlaczego Lech wykręcał wyniki i grał efektownie ? Odpowiedź jest banalna. Smuda po fuzji Lecha z Amicą budował konsekwentnie przez 3 lata ten zespół, systematycznie wzmacniając newralgiczne pozycje, aż do osiągnięcia optimum formy i zrozumienia na boisku. Przypominam, że Lech nie notował seryjnych mistrzostw Polski, tylko cierpliwie i konsekwentnie był budowany, czego przyszły efekty w dalszej perspektywie.
Wiem, że u nas cierpliwość to jedna z deficytowych cech, chcemy sukcesu już, nie za kilka miesięcy. Niestety sukces to połączenie konsekwencji, cierpliwości i ciężkiej pracy. Możemy zwolnić Maaskanta i zacząć wszystko od nowa. Możemy również, mając materiał poglądowy na tacy, przeanalizować obecną sytuację, wyciągnąć wnioski i wprowadzić odpowiednie poprawki w biznesplanie naszego prezesa. Mamy zespół fachowców i wiemy gdzie popełniono błędy. Niektóre założenia decydentów zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Na fundamencie tych doświadczeń trzeba działać dalej. Konsekwencja, cierpliwość i ciężka praca, które zaprocentują w dalszej perspektywie czy ciągła prowizorka i krótkie zrywy dające ulotną radość ?
Jesteśmy mistrzami w szybkich diagnozach i błyskawicznych reakcjach podejmowanych pod wpływem emocji, ale nie tędy droga.
Wybaczcie, że zafundowałem długą i nudną lekturę, ale po takiej przerwie chciałem poruszyć kilka wątków

.
Pozdrawiam !