|
Nie mam do niego siły!
Robert Maaskant po meczu z Legią
- To był dobry mecz, w którym obydwa zespoły chciały wygrać. Gra była więc ostra oraz bardzo ofensywna.
Gra Wisły była tak ofensywna, że aż potrzeba było do niej trzech defensywnych pomocników, a później wprowadzenia jeszcze jednego defensywnego zawodnika - Juniora Diaza.
Byłem jednak zawiedziony, bo choć w I połowie mecz był wyrównany, to nie udało nam się stworzyć zbyt wielu groźnych akcji, a sami straciliśmy gola po kontrze - mówił po spotkaniu z Legią trener Robert Maaskant.
Nie wiedziałem, że połowa meczu trwa 20. minut. Mecz był wyrównany do pierwszej bramki dla Legii, później Wisła nie istniała. Być może trener tego nie zauważył, bo siedział już schowany w budzie i palił się ze wstydu.
- Na drugą połowę mieliśmy wyjść, aby zagrać szybciej i to miało nam dać okazje do zdobywania bramek. I do momentu straty drugiego gola byliśmy lepszym zespołem, ale po kolejnej kontrze Legia strzeliła gola na 2-0 i było już po meczu - dodał Maaskant.
Mieliśmy wyjść, ale że trener Maaskant nie ma żadnego wpływu na grę zespołu, nie wyszliśmy. A tej paskudnej Legii, goli z kontry się zachciało. Nie ma się czym martwić, gol z kontry to taki nie do końca gol, a poza tym i tak do momentu straty drugiego gola byliśmy lepszym zespołem, prawda panie Maaskant?
Może Polacy niespecjalnie potrafią grać w piłkę, ale nie są idiotami holenderski dobrodzieju!
|