|
Napiszcie mi proszę, czym różni się Maaskant od polskich trenerów poza tym, że jest Holendrem i jeździ na rowerze? Przygotowanie taktyczne zespołu jest słabe, o ile w ogóle można mówić o jakimś przygotowaniu. Fizycznie zespół prezentuje się przeciętnie. Mentalnie Wisła jest najsłabsza od kilku lat (nawet w sezonie, w którym Wisła zajęła 8. miejsce zespół był bardziej pewny siebie).
Zanim zostanę storpedowany hasłami typu: "weź rozbieg i uderz w ścianę" (ostatnio bardzo modne na forum), zastanówcie się jak odbieralibyście obecną sytuację Białej Gwiazdy, gdyby prowadził ją Polak? Przypuszczam, że co poniektórzy już szykowaliby taczkę, żeby móc szanownego trenera wywieźć jak najdalej od Krakowa. O ile bowiem w stosunku do zagranicznych piłkarzy sprowadzanych do Polski kibice z reguły są bardzo krytyczni i często używają w ich kontekście słowa szrot, to zagranicznymi szkoleniowcami zawsze byliśmy i niestety dalej jesteśmy zaślepieni. Nie podważam tego, że zagraniczni szkoleniowcy są bardzo dobrzy, a w wielu przypadkach znacznie lepsi od polskich, ale nie wszyscy! To, że ktoś jest np. Holendrem, nie znaczy, że ma patent na nieomylność. Żeby było jasne - marzę, żeby w Wiśle trener miał taki komfort pracy jak np. Alex Ferguson i mógł wcielać swoją wizję gry na przestrzeni lat, bez gilotyny ciążącej nad jego szyją. Tyle tylko, że RM to nie rozmiar kapelusza nawet na miarę Wisły. Jakim jest trenerem dowiemy się kiedy wróci do Holandii i dalej będzie prowadził drużyny klasy RBC Roosendaal itd. Nie jest bowiem nikim innym jak holenderską wersją Ryszarda Wieczorka (ciągle poruszał się w kręgu tych samych, słabych zespołów).
Zagraniczny paszport nie powinien determinować nietykalności. To, że popełniono błąd w wyborze szkoleniowca, nie może prowadzić do tego, że teraz będziemy go trzymać tylko dlatego, że zwalnianie trenerów co rok nie ma sensu. Otóż zwalnianie słabych trenerów taki sens ma.
Ostatnio edytowane przez Galonek : 30.09.2011 o godz. 12:32.
|