Wyświetl pojedynczy post
Greebo
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5632
Stary 30.09.2011, 10:46
hunter napisał(a):Wyświetl post
No ja Cię proszę...

Daleko mi do tego, żeby wielbić Maćka Skorżę, którego uważam od pewnego czasu bardziej za sprawnego mówcę niż porządnego trenera, ale miał w Wiśle jednak kilka meczów, które zapadły w pamięć. Choćby do poziomu meczu z Beitarem w Krakowie, zespół Maaskanta nigdy się nie zbliżył.

Mnie to Levadia zapadła w pamieci raczej..

A skoro juz o spotkaniach zapadających w pamięci, to mam tez takie (10 lat i 2 tyg temu..) - radze sie przyjrzec minutom w którcyh padały brmaki, zwłaszcza te pierwsze.

http://historiawisly.pl/wiki/index.p...rak%C3%B3w_4:1

Sargaossa wtedy była w dolnych rejonach ligi Hiszpańskiej, przegryała co sie dało. Z nami robiła co chciała, tak samo jak Twente wczoraj, a sadze ze "obecne" Twente" to jednak polka wyzej niz "ówczesna" Saragossa.

I nie piszę tego bo licze na powtórke z rozrywki w meczu rewanżowym z Twente. Sa dla nas po prostu za silni- może jeśli przyjadą do Krakowa juz z zapewnionym awansem to uda nam sie wymęczyć to 1:0 czy 2:1. Takie sa niestety realia. Chodzi mi raczej o zwrócenie uwagi na to ze tamta Wisła tez nie zawsze wygrywała czy nawet podejmowała walkę w europejskich pucharach. Ze tez nie wszystko było "cacy" jak to sie teraz moze wydawać (w tamtym sezonie odpadliśmy z PP z Górnikem Łęczna, klubem bynajmniej nie ekstraklasowym). Potrzeba było czasu, trafienia na odpowiednich wykonawców i ich zgrania sie byśmy mieli swoje 5 minut w europie (nie wiecej, potem były różne takie Valarengi, Dinama Tbilisi itd)

Teraz tez nam trzeba czasu i duzo cierpliwości by móc myslec o czymś więcej w europie. Nie mamy ani wielkiego trenera, ani wielkich zawodników. Ale tez nie jest tak ze Maaskant sie od niczego nie nadaje i ze piłkarze sa całkowicie beznadziejni. Mamy paru niezłych grajków na których wypadałoby oprzeć skład w przyszłości, paru którzy mogą stanowić niezłe uzupełnienia (w roli zmienników) i paru - zwłaszcza w linii obrony - których o ile będą fundusze należy wymienić na nowsze i lepsze modele – jak to się uda to może (bo z naszymi możliwościami finansowymi pewności mieć nigdy nie będziemy) za rok czy dwa znowu będziemy przeżywać jakieś bardziej radosne momenty także w eur Bez zbędnych krzyków, płaczów czy wyzywania się na konkretnych graczach (taki Pareiko to ma zupełnie przesrane, w ciągu miesiąca z bohatera do zera..)

I ogólnie polecam trochę bardziej cieszyć się tym co mamy, walką o kolejny tytuł MP a także sama możliwością gry w pucharach. Bo po pierwsze nie jest nigdzie powiedziane że taki stan będzie trwał wiecznie a po drugie idąc na mecz nigdy tez nie wiadomo jak się mecz ułoży. Nieraz trzeba przeżyć ileś tam mniej lub bardziej dotkliwych porażek bty potem moc się cieszyć z większych, nieraz niespodziewanych sukcesów. Na rewanż z Saragossa doszło cos ok. 6,5 tys ludzi.. i to nie oni po meczu żałowali.
"Cztery słonie, zielone słonie, każdy kokardę ma na ogonie.."

Nie dla osób mieniących sie kibicami Wisły, które przełączają stacje na mecz MU gdy jej nie idzie!
Odpowiedz cytując