Ciastek1 napisał(a):

|
Nie ma co , Kew przypomniał się swoim rodakom . 3 bramki na jego konto .Gdyby Twente faktycznie zagrało jakieś fantastyczne spotkanie z pięknymi akcjami to można zrozumieć , że Wisła nie jest w stanie się temu przeciwstawić . Natomiast jeżeli Wisła wygrywa 1:0 grający przy tym nie najgorzej a traci następnie 3 bramki po indywidualnych błędach jednego stopera to człowieka szlag trafia . Jestem przekonany , że Bunoza przy pierwszej bramce nie straciłby krycia w tak frajerski sposób a przy drugiej wybił piłkę a nie patrzył się spokojnie gdzie ona zmierza . Nie wierzę , że ten facet zagrał 400 spotkań w lidze holenderskiej , po prostu patrząc na jego grę nie wierzę .
|
A czy patrząc na Żurawia w poprzednim sezonie, uwierzyłbyś, że był jeszcze kilka lat temu tak dobrym napastnikiem?
Nie wspominajmy o Bunozie, bo w momencie, jak zaczyna grać, po kilku interwencjach wszyscy chcą, żeby powrócił Jaliens i tak w kółko. Problem na tej pozycji polega na tym, że każdy z nich nie jest, delikatnie mówiąc, najlepszym wyborem, i że właściwie nie ma alternatywy, bo Jovanović jest nam potrzebny na gwałt na prawej obronie. Właściwie to nie jest problem, to tylko niedogodność, bo w tej sytuacji najgorsze jest to, że Bunoza będzie tu jeszcze 3.5 roku, Jaliens 1.5 roku, a to oznacza, iż będą blokowali miejsce nowym nabytkom. Wisły, niestety nie stać, na zatrudnienie 2 ekstra stoperów w sytuacji, gdy obaj panowie zostaną w klubie. A zostaną, bo gwarantują im to ich kontrakty.
palikot napisał(a):

|
dokładnie... ten mecz z normalną obroną był nawet do wygrania
|
To bardzo śmiała teza, trudna do udowodnienia. Jedno jest pewne, na pewno nie zmusiliśmy dzisiaj Twente do pokazania 100% swoich umiejętności.