No i koniec historii. Oczywiście, racja jest po ich stronie. Regulamin mówi, że jeśli mecz jest przerwany przed ukończeniem 90 minut gry. Pozostaje kwestia wykładni, czyli jak rozumieć te 90 minut. Czy jako regulaminowy czas gry, czy jako po prostu 90 minut, ale w ten sposób na pewno nic z nimi nie ugram. Niektóre źródła co prawda mówią, że mecz został przerwany w 89. minucie, ale na stronie PZPN piszą, że 92., więc nie ma o czym mówić. Cóż... jebać PZPN.
Inna sprawa, że potrzeba było chyba 5 kolejnych konsultantów, żeby trafić na takiego, który potrafił w końcu jakoś uargumentować swoją decyzję, a nie "Nie, bo nie", albo "Skoro tak już powiedzieli, to tak ma być".
Na wieczór OM, Arsenal, Szachtar i Leverkusen.