Colin napisał(a):

Mnie się coś wydaje, że Maaskant wyciągnął dla siebie wnioski z meczu z Odense i podejrzewam, że w pucharach już nie będziemy grali radosnego futbolu, nie pójdziemy na wymianę ciosów, bo nasza obrona nie jest monolitem i wszelkie "wyrwy" nasi rywale bezlitośnie potrafią wykorzystać. Wydaje mi się, że z teoretycznie silniejszymi rywalami naszą siłą i bronią może być kolektyw w obronie (czyli zaczynamy bronić wszyscy, odbierać piłkę już od naszego napastnika), podchodzimy pressingiem i wykorzystujemy kontry.
Pamiętam z zeszłego sezonu, że były takie momenty gdzie pewne mecze dawały do myślenia naszemu trenerowi i zmieniał potem ustawienie, organizację gry co przynosiło efekty. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.
Wg .mnie mecz z Odense pokazał, że teoretycznie możemy być najsłabszym zespołem tej grupy, dlatego swojej szansy moim zdaniem nie znajdziemy w wymianie ciosów (tym bardziej na wyjeździe i z naszą obroną), ale mądrą organizacją gry, każdy pomaga każdemu w obronie i wyprowadzanie szybkich kontr. Poza tym módlmy się o odpowiednią koncentrację i komunikację naszych obrońców przy stałych fragmentach gry przeciwników, bo póki co w tym elemencie jesteśmy dosyć słabi.
|
Maaskant wyciągnął wnioski (błędne) po meczu ligowym ze Śląskiem. Od tego momentu Wisła gra defensywnie, pozwalając często przeciwnikowi na rozgrywanie piłki i nabranie wiatru w żagle. Mają być z tego kontry, ale jest jak jest..
Wg mnie Wisła ma obecnie najgorszą obroną od wielu lat. Nadaje się na dzień dzisiejszy jedynie Jovanović. Nawet Chaveza nie uważam za solidnego grajka. O Jaliensie nie wspomnę, a lewego obrońcy do dziś w skłądzie nie ma. Diaz to DP.
Dlatego też Wisła nie powinna być ekipą, która skupia się na defensywie jak np. Inter, ponieważ nie mamy do tego odpowiednich wykonawców. Nawet bronienie się całym składem nic nie da. Przykład Apoel.
Wisła potrafi strzelać gole. Mecz z Apoelem to pokazał. Trzeba było strzelić to strzeliliśmy, ale jak nie musimy strzelać to murujemy. A że obrony nie mamy, to zaraz strata gola. Podobnie było ostatnio z Ruchem. Prowadzimy 1:0, murujemy bramkę i pach gol. 1:1, więc znów się otwieramy, atakujemy i jest 2:1.. i tak dalej
Powinniśmy grać bardziej ofensywnie, bo tam mamy lepszych piłkarzy, a grając defensywnie zabijamy ich kreatywność, żeby nie napisać, że robimy im krzywdę.
Taktykę trzeba ustalać biorąc pod uwagę przede wszystkim materiał jakim się dysponuje. My nie mamy obrony, więc dlaczego naszym "konikiem" ma być gra defensywna?
Skupmy się na tym w czym jesteśmy dobrzy a nie beznadziejni.
Wizja gry jaką preferuje Petrescu czy obecnie Maaskant nie jest zła. Ale na siłę nie zrobisz z boksera baletnicy. Jak mamy lepszych wykonawców do gry w ataku to atakujmy. Nie skupiajmy całej uwagi na naszej słabości, bo tylko ją umacniamy.