Kilka stron wcześniej pisałem o "wielkich" dokonaniach ekipy w sprawie budowy dróg to teraz kolejna porcja świeżych wiadomości:
Cytat:
Choć nie minęły nawet dwa miesiące od oddania do eksploatacji drogi ekspresowej nr 7 z Elbląga do Pasłęka, kierowcy już skarżą się na nierówności nawierzchni.
O tym, że drogowcy trzeci rok z rzędu wykrywają usterki na zmodernizowanej niedawno krajowej trasie nr 16 z Olsztyna do Barczewa, a kierowcy denerwują się ograniczeniem prędkości, pisaliśmy dwa miesiące temu. Notoryczne poprawianie zmodernizowanej "16" wkrótce może przestać być wyjątkiem. Podobny scenariusz szykuje się na oddanym pod koniec lipca odcinku drogi ekspresowej nr 7 z Elbląga do Pasłęka. Kierowcy jeżdżąc tam, również wyczuwają już nierówności i "pofalowania" nawierzchni. - W ostatnim miesiącu jechałem tą drogą dwukrotnie w obie strony i zastanawiam się, czy została już oficjalnie odebrana przez inwestora - mówi nasz czytelnik. - Na przeważającej długości nowego odcinka prędkość dopuszczalna wynosi 120 km na godz. Ale zwłaszcza na jezdni w kierunku Warszawy, już przy prędkości 100 km na godz. zaczynają być wyczuwalne garby.
Czytelnik dodał, że przy 120 km na godz. autem zaczyna rzucać tak mocno, że może to zagrozić bezpieczeństwu na drodze. - I nie jest to problem samochodu, bo na oddanym kilka lat temu sąsiadującym odcinku z Elbląga do Kazimierzowa zachowuje się on dużo spokojniej - zapewnia.
Jak pisała "Gazeta", nowa "siódemka" z Elbląga do Pasłęka może okazać się jedynym odcinkiem tej trasy, który na pewno będzie gotowy przed piłkarskimi mistrzostwami Europy. Jej budowa trwała ponad dwa lata i kosztowała 662 mln zł.
We wtorek zapytaliśmy drogowców, czy aby na pewno wszystko jest z nią w porządku? - Momentu oddania drogi do eksploatacji nie można utożsamiać z odbiorem technicznym inwestycji. A tego akurat jeszcze nie było - zapewnił nas Mirosław Nicewicz, dyrektor olsztyńskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - My również, ale przy użyciu specjalistycznego sprzętu, w kilku punktach wykryliśmy nierówności przekraczające normę 4 milimetrów. Wykonawca [konsorcjum firm, w którego skład wchodzi m.in. firma EUROVIA Polska S.A. - red.] ma je usunąć na własny koszt.
Nicewicz dodaje, że wielokrotnie jeździł nowym odcinkiem "siódemki" i jego zdaniem nie ma na niej aż tak dużych nierówności, które mogłyby powodować zagrożenie w ruchu. - Nie możemy natomiast egzekwować usuwania nierówności nawierzchni, które mieszczą się w tej normie 4 mm. Choć uważam, że przy obecnej technologii od wykonawców możemy oczekiwać czegoś więcej - przyznaje na koniec.
|
Cytat:
Prokuratura sprawdzi, czy nasypy trasy A4 budowano z gliny, iłów, a nawet brył lodu zamiast drogich kruszyw - dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna".
To efekt donosów wiceministra infrastruktury Radosława Stępnia i posła PiS Andrzeja Adamczyka.
Obydwa zawiadomienia trafiły właśnie na biurko szefa Prokuratury Rejonowej w Ropczycach. - Jesteśmy po wstępnej analizie materiałów. Już w tej chwili mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie innej decyzji niż wszczęcie śledztwa - mówi prok. Dariusz Brzykowski.
- Naszym podstawowym zadaniem będzie uzyskanie ekspertyz, czy używany materiał jest zgodny z wymogami specyfikacji i polskich norm - dodaje prokuratura.
Jednak według generalnego wykonawcy tego odcinka autostrady wszystkie normy zostały zachowane. Jak relacjonuje przedstawiciel firmy, prawie każda partia materiału przechodzi badania pod nadzorem inżyniera kontraktu pracującego na zlecenie GDDKiA. System jest szczelny i nie ma żadnych nieprawidłowości - zapewnia. Także podkarpacki oddział GDDKiA twierdzi, że A4 jest budowana z dobrych jakościowo materiałów, co gwarantuje stały nadzór i kontrole.
- Liczę, że prokuratura bardzo poważnie podejdzie do weryfikacji tych podejrzeń. Ewentualne straty liczylibyśmy w setkach milionów złotych - wylicza poseł Adamczyk.
|
Rozumiem że liczy się ilość oddanych km do użytku - a nie to co zostanie po nich po 3 miesiącach
